WPIS nr 1/2026
Minister Królowej Polski
Czesław Ryszka
W wieku 82 lat zmarł 12 grudnia 2025 r. śp. ojciec Eustachy Rakoczy, paulin – Jasnogórski Kapelan Żołnierzy Niepodległości, wybitny kapłan, naukowiec i patriota. Pracując 30 lat w tygodniku „Niedziela, będąc dwie kadencje senatorem z okręgu częstochowskiego, widywałem często ojca Eustachego Rakoczego. Pozdrawiał mnie: „Witam senatora jasnogórskiego”. Schlebiało mi to, radowałem się takim powitaniem i odpowiadałem: „Witam ministra Królowej Polski”. Tak był nazywany, bo jak powiadał: „Skoro się służy Królowej, to służy się też Ojczyźnie. Ona jest Matką, a ja jestem w tej służbie”.
To nie były z jego strony tylko słowa, on był obok o. Jerzego Tomzińskiego drugą „legendą” Jasnej Góry, prawie zawsze obecnym na Apelu Jasnogórskim. Nigdy nie siadał, w ostatnich latach podpierał się laseczką, zawsze wyprostowany po wojskowemu, bo to przecież apel wojskowy, a on był pułkownikiem wojska polskiego i generałem Piłsudczyków. A poza tym, jak tłumaczył: – Codziennie staram się uczestniczyć w modlitwie Apelowej: Jestem, pamiętam, czuwam. Kiedy moja rodzina widzi, że ich brat i wujek jest na Apelu, wiedzą, że jestem zdrowy.
Oprócz rozmów i spotkań na Jasnej Górze pamiętam, że 14 listopada 2016 r. jako senator byłem w Belwederze, gdzie ojciec Eustachy Rakoczy obchodził 40-lecie posługi kapłańskiej. Mszę św. w belwederskiej kaplicy wraz z jubilatem celebrował ks. inf. Ireneusz Skubiś, redaktor naczelny tygodnika katolickiego „Niedziela”. W Eucharystii wzięli udział kombatanci, przedstawiciele władz państwowych oraz licznie zgromadzeni goście. Po Eucharystii odbyła się uroczysta sesja, w czasie której min. Wojciech Kolarski z Kancelarii Prezydenta RP oraz Jan Józef Kasprzyk – p.o. szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych wręczyli ojcu Rakoczemu buzdygan hetmański. Na zakończenie spotkania odbyła się prezentacja albumu „Na ordynansach trwamy… Z Królową Polski – żołnierski apel”, autorstwa ojca prof. Rakoczego.
Podobnie uczestniczyłem 13 czerwca 2017 r. w Apelu na Jasnej Górze, podczas którego ojciec Rakoczy ofiarował kopię Ikony Matki Bożej Częstochowskiej do Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie. Obraz poświęcił abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Udział w uroczystości wziął dyrektor muzeum dr Jacek Pawłowicz. Muzeum jest miejscem uświęconym męczeństwem wielu wybitnych Polaków, wśród nich ks. abp. Antoniego Baraniaka. Zwycięskie przetrwanie tortur nie było możliwe bez duchowego oparcia się na wierze, na czci do Matki Bożej.
Byłem też w 2023 r. na Jasnej Górze, gdy w 80. rocznicę urodzin o. Eustachy Rakoczy przyjmował medal „Pro Patria” z rąk Jana Józefa Kasprzyka, szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, w uznaniu szczególnych zasług kultywowania pamięci o walce o niepodległość Ojczyzny i krzewienie postaw patriotycznych. Powiedział wówczas: „To odznaczanie dla mnie jest obdarowaniem i zobowiązaniem, aby tak, jak uczył bł. kard. Stefan Wyszyński, kochać Polskę bardziej niż własne serce. Kochając Polskę, na pierwszym miejscu kochamy Boga, który wszedł w naszą ludzką historię i to jest ze sobą powiązane. Dla Boga i Ojczyzny”.
Minister Jan Józef Kasprzyk w przemówieniu zaliczył o. Rakoczego do grona kapłanów najbardziej zasłużonych dla Polski, obok obrońcy Jasnej Góry o. Augustyna Koreckiego, bohatera Powstania Styczniowego ks. Stanisława Brzóski, kapelana legionowego ks. bp. Władysława Bandurskiego, bohatera wojny z bolszewikami ks. Ignacego Skorupki i Prymasa bł. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Wszyscy oni – jak podkreślił minister – „podtrzymywali ducha Narodu. Nie przetrwalibyśmy jako naród, gdyby nie tacy kapłani; bo Rzeczpospolita wielokrotnie traciła swoją suwerenność, niepodległość polityczną, ale nigdy nie utraciła ducha – a tego ducha podtrzymywali tacy ludzie jak ojciec Eustachy Rakoczy”. „Byłeś i jesteś dla nas drogowskazem. Twoje nauki płynące z Jasnej Góry są dla nas drogowskazem, jak służyć Polsce, jak budować wspólnotę ludzi wolnych, dumnych, dla których Rzeczpospolita niepodległa jest najwyższą wartością” – powiedział Jan Józef Kasprzyk. I dodał, że ojciec Rakoczy jest „człowiekiem, dzięki któremu sztandar niepodległości został przeniesiony we współczesność”.
Faktycznie, kiedykolwiek rozmawiałem z ojcem prof. Eustachym Rakoczym, widziałem w nim kogoś, komu powierzono ideały pokolenia II Rzeczypospolitej przenosić we współczesność. On od lat 60. ub. wieku współtworzył dzieje niepodległościowego ruchu kombatanckiego w Polsce, poświęcił się temu powołaniu z miłości do Boga i Ojczyzny. A ponieważ dodatkowo służył Jasnogórskiej Hetmance, czuł się rozradowany łaską bycia Jej ministrem. Tego byli świadkami wszyscy, którzy go spotkali. Jak podkreślano podczas różnych okazji, działalność ojca Rakoczego miała kilka wymiarów: kapłańsko-zakonny, naukowo-wychowawczy oraz patriotyczny – związany ze służbą na rzecz kombatantów.
Z patriotycznej rodziny
Ojciec prof. Eustachy Rakoczy – a właściwie Bolesław Kazimierz Rakoczy, urodził się 24 lutego 1943 r. w Budzyniu (Wielkopolskie). W kręgu najbliższych, rodziny i przyjaciół ojca Eustachego nazywano Kazio, używając drugiego imienia z chrztu. Pochodził z rodziny o tradycjach religijno-niepodległościowych. Jego pierwszym nauczycielem historii i patriotyzmu był dziadek, Piotr Grzeczka, działacz niepodległościowy, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej i powstaniec wielkopolski. Wspominając to powstanie, ojciec Eustachy zawsze podkreślał swoje silne związki z rodzinną miejscowością oraz Gminą Budzyń. Z jego inicjatywy w Budzyniu otoczono szczególną opieką Okręglik – miejsce pamiętnego wydarzenia powstańczego, jakim było zdobycie niemieckiego wozu pancernego. Jednym słowem, młody Kazio wzrastał w cieniu wspomnień Dziadka, który walczył pod sztandarem, na którym namalowana była Matka Boża Częstochowska. Także w domu z wielkim pietyzmem pielęgnowano kult Matki Bożej Częstochowskiej Królowej Polski. Pielgrzymowano na Jasną Górę. Kazio jako 14-letni chłopak był na Ślubach Jasnogórskich w 1956 r., kiedy prymasa Stefana Wyszyńskiego trzymano jeszcze w więzieniu. Czy już wówczas nie pomyślał o wstąpieniu do Zakonu Paulinów? Uczynił tak po ukończeniu w 1962 r. liceum w Chodzieży, zabierając ze sobą rodzinne relikwie: szablę dziadka, jego chorągiew i powstańcze wspomnienia. W zakonie przyjął imię Eustachy.
Podczas studiów filozoficzno-teologicznych w Krakowie poznał środowisko dawnych legionistów, weteranów walk o niepodległość z obu wojen światowych i wojny z bolszewicką Rosją. Spotykali się oni wówczas pod opiekuńczymi skrzydłami metropolity krakowskiego, kard. Karola Wojtyły, a jednym z organizatorów tego środowiska był o. Adam Studziński, dominikanin, bohaterski kapelan spod Monte Cassino, który za męstwo w czasie walk na Półwyspie Apenińskim otrzymał od gen. Władysława Andersa Order Virtuti Militari. Młody paulin szybko włączył się w działania tej grupy, a jego energię i żarliwy patriotyzm szybko dostrzegli dwaj nestorzy ruchu kombatanckiego, najstarsi rangą generałowie II Rzeczypospolitej: gen. Roman Abraham i gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz.
13 czerwca 1970 r. został wyświęcony na kapłana na Jasnej Górze. Posługiwał w sanktuarium maryjnym w Leśnej Podlaskiej, gdzie aktywnie włączył się w niepodległościowy ruch kombatancki. Przybył tam kilka lat po koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Leśniańskiej, która odbyła się w 1963 r. To sanktuarium maryjne położone w diecezji siedleckiej, doznało w roku 1683, kilka dni po zwycięskiej bitwie pod Wiedniem, niezwykłego wydarzenia: chłopcy pasący bydło, odnaleźli wiszący na drzewie kamień, na którym był wyryty obraz Matki Najświętszej z Dzieciątkiem. Od kamienia bił niezwykły blask. Bardzo szybko obraz zyskał nazwę „cudowny”. Kiedy w roku 1727 pieczę nad miejscem objęli Paulini, wybudowali tu wspaniałą świątynię, sanktuarium maryjne. A ponieważ pod zaborami, a także w latach II wojny światowej i po niej trwały tu liczne walki o wolność ojczyzny, Matka Najświętsza została nazwana Matką Jedności i Wiary, Królową Podlasia, Opiekunką ludu w czasie prześladowań i bolesnych doświadczeń. Jako przeor w Leśnej Podlaskiej zapisał ojciec Rakoczy piękną kartę historii, będąc kapelanem i opiekunem tych, którzy walczyli o wolność i suwerenność naszej Ojczyzny. Między innymi będąc przeorem w Leśnej Podlaskiej, zorganizował pierwszy w Polsce zjazd żołnierzy WiN. Natomiast Siedlce zapamiętają ojca Eustachego jako pierwszego kapłana, który w okresie powojennym odprawił Mszę św. pod obeliskiem upamiętniającym zwycięstwo polskie pod Iganiami podczas Powstania Listopadowego.
Gdy w 1972 r. przyszedł na Jasną Górę, zadbał, aby tradycyjna, bo powtarzająca się od 1946 r., majowa pielgrzymka żołnierzy spod Monte Cassino otrzymała bogatszą niż uprzednio zewnętrzną oprawę. Z czasem wzbogacono te spotkania w oprawę muzyczną, uroczyste składanie darów – wotów, w apele poległych… Naczelną ideą, od której ani na chwilę nie odstąpił, a którą zawarł w głoszonych homiliach, było gromadzenie na Jasnej Górze wszystkich żołnierzy, bez względu na to, pod jakimi politycznymi hasłami walczyli o Polskę.
Na działania ojca Eustachego upamiętniające tradycje niepodległościowe, zwrócili uwagę wspomniani generałowie, występując w 1975 r. z wnioskiem do kard. Stefana Wyszyńskiego, aby ustanowił go kapelanem środowisk kombatanckich. I faktycznie, prymas Stefan Wyszyński mianował go Kapelanem Żołnierzy Niepodległości. Odtąd do zadań ojca Rakoczego należało m.in. zorganizowanie krajowego duszpasterstwa kombatantów. Będąc przeorem w Warszawie, współorganizował Triduum Niepodległościowe w 1988 r., połączone z poświęceniem epitafium ku czci Marszałka Józefa Piłsudskiego, upamiętnione uroczystą Mszą św. sprawowaną w archikatedrze św. Jana.
Z kolei po przyjściu na Jasną Górę organizował majowe i wrześniowe pielgrzymki weteranów, które przeradzały się w wielkie manifestacje patriotyczne. Duszpasterstwo kombatantów ukierunkował ojciec Rakoczy głównie na środowisko żołnierzy Państwa Podziemnego, Związku Piłsudczyków, Legionistów Józefa Piłsudskiego, Fundacji Rodziny Piłsudskich, powstańców wielkopolskich i śląskich, obrońców Lwowa oraz częstochowskich kombatantów. Jego staraniem odbywały się celebracje rocznicy śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego, spotkania opłatkowe Piłsudczyków, Legionistów i niepodległościowego ruchu kombatanckiego, a także Marsze Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej.
Poświęcił się również pracy naukowej, był cenionym historykiem sztuki, podkreślał wiele razy, że „historia nie jest zamkniętą przeszłością. Historia trwa i kształtuje oblicze współczesności”. Wielokrotnie przywoływał słowa Marszalka Józefa Piłsudskiego, którego był żarliwym admiratorem, że „naród, który traci pamięć, przestaje być narodem, a staje się zbiorowiskiem ludzi czasowo zajmujących dane terytorium”. W 1994 r. ojciec Rakoczy uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie historii, a 4 lata później obronił i wydał pracę habilitacyjną – była nią książka-album „Jasnogórska Hetmanka”.
Pamiętam, jak 14 czerwca 2020 r. ojciec Eustachy Rakoczy obchodził 50-lecie święceń kapłańskich, wówczas został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W liście do jubilata prezydent Andrzej Duda napisał m.in.: „Dziękuję dzisiaj szczególnie za gorące polskie serce, z którym Dostojny Jubilat od pół wieku kultywuje tradycje historyczne i propaguje wartości patriotyczne, łączące nas, Polaków, we wspólnotę. Zarówno pełniąc obowiązki kapelana licznych organizacji kombatanckich i środowisk niepodległościowych, jak i rozwijając badania naukowe, i upowszechniając wiedzę o spuściźnie duchowej i kulturowej sanktuariów na Jasnej Górze i w Leśnej Podlaskiej, konsekwentnie przyczynia się Ojciec Profesor do umacniania wierności naszego narodu własnemu dziedzictwu i tożsamości”. Odpowiedział ojciec Eustachy najskromniej, choć tej cnoty jako wojskowy nie posiadał w nadmiarze: – Nie myślałem, że doczekam dzisiejszego dnia. Jestem ogromnie szczęśliwy. Wydaje mi się, że minęła godzina czy dwie, a to 50 lat, więc dziękuję Bogu, że był tak łaskaw i „przytrzymał” mnie przez ten czas.
Natomiast świętując w 2023 r. na Jasnej Górze 80. rocznicę urodzin, ojciec Rakoczy mówił: „Wdzięczny jestem Bogu i ludziom, że w duchowej stolicy Polski dane jest mi swoje życie spełniać na służbie weteranom Najjaśniejszej Rzeczypospolitej – ku chwale Bożej, jako moje osobiste i sercem wyrażone wotum”.
Z Ojczyzną w sercu
Decyzją ks. bp. Władysława Miziołka został ojciec Rakoczy w 1988 r. duszpasterzem Żołnierzy Niepodległości. W 1989 r. zaczął też pełnić funkcję kapelana naczelnego Związku Piłsudczyków. Odtąd wielu pamięta go jako uczestnika marszy Kadrówki. Zawsze błogosławił wychodzących z krakowskich Oleandrów Szlakiem I Kompanii Kadrowej marszałka Józefa Piłsudskiego. Dzień zaczynał się uroczystym apelem w krakowskich Oleandrach, nierzadko z udziałem przedstawicieli licznych środowisk niepodległościowych, w tym członków Związku Strzeleckiego i Polskich Drużyn Strzeleckich. Błogosławiąc wyruszających na Marsz, życzył im, by głosili miłość. – Polska dzisiaj potrzebuje serc młodych ludzi. Wasz sztandar, wasze mundury, wasza dyscyplina, każdy krok ma mówić, że jeszcze Polska nie zginęła. Chylę przed wami czoła i z Jasnej Góry na ten Marsz błogosławię. Polskę trzeba kochać – zaznaczył. Córka Marszałka – Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska gratulowała ojcu Rakoczemu tego, iż jest „ciągle wierny Pierwszej Brygadzie”.
Obok marszałka Józefa Piłsudskiego ojciec Rakoczy niezwykle cenił gen. Stanisława Maczka, nazywając go „żołnierzem niepokonanym, którego losy odzwierciedlają historię Polski i obrazują niedolę, której doświadczyli Polacy”. Mówiąc o nim, podkreślał, że prawdę o tym bohaterze wyrażają najpiękniej jego słowa, iż „żołnierz polski walczy o wolność wszystkich, ale umiera tylko dla Polski”. Ojciec Rakoczy w 80. rocznicę utworzenia dowodzonej przez generała 1. Polskiej Dywizji Pancernej, w 2022 r. zorganizował na Jasnej Górze uroczystość dla uczczenia pamięci gen. Stanisława Maczka i jego żołnierzy. W Kaplicy Pamięci Narodu odbyła się ceremonia złożenia urny z ziemią z cmentarzy wojennych 1. Polskiej Dywizji Pancernej. Ponadto w Sali Rycerskiej odznaczono weteranów 1. Dywizji Pancernej medalami „Milito Pro Christo”, przyznawanymi przez Ordynariat Polowy Wojska Polskiego.
Podobnie, gdy w 2021 r. uczczono na Jasnej Górze pamięć o marszałku Edwardzie Rydzu-Śmigłym, oficerze Legionów, Marszałku Polski i Naczelnym Wodzu w 1939 r., ojciec Eustachy Rakoczy w przemówieniu podkreślił maryjność marszałka. Wspomniał fakt, że kiedy udawał się na wojenną tułaczkę w 1939 r., zabrał ze sobą obraz Matki Bożej Częstochowskiej – pamiątkę jeszcze z czasów legionowych. Mówiąc o maryjności Edwarda Rydza-Śmigłego i jego związkach z sanktuarium narodu na Jasnej Górze, przypomniał złożenie w 1977 r., jako wotum pamiątek: jego munduru i szabli.
Uczestniczył ojciec Rakoczy wszędzie tam, gdzie wspominano ważne historyczne wydarzenia wojskowe. Tak było w 2020 r. w Mokrej, gdzie na murach świątyni umieszczono tablicę katyńską. Jej odsłonięcia dokonał o. Eustachy Rakoczy w towarzystwie przedstawicieli rodzin katyńskich, a poświęcił ją abp Stanisław Nowak. Tablica upamiętnia żołnierzy zamordowanych i zaginionych na terenie ZSRR w 1940 r.
Ojciec Rakoczy zorganizował też wiele innych akcji, na przykład przeciwko profanacji cmentarza Orląt we Lwowie. Przyczynił się do umieszczenia pierwszej tablicy Orląt Lwowskich w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze. Tablica wykonana została z inicjatywy generałów: Mieczysława Boruty-Spiechowicza i Romana Abrahama, uczestników listopadowej obrony Lwowa z 1919 r. W nocy z 21 na 22 sierpnia 1975 r. tablica została zamontowana w kaplicy, a w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej poświęcił ją Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński. Przed tablicą wartę honorową zaciągnęli generałowie: Boruta i Abraham, a orkiestra strażacka, czcząc pamięć poległych Obrońców Lwowa, odegrała marsz żałobny. Reakcja władz PRL była, rzecz jasna, histeryczna. Ksiądz Prymas jednak zupełnie się z nią nie liczył. Z kolei dla uczczenia 50. rocznicy sprowadzenia prochów Nieznanego Żołnierza do Warszawy umieszczono pamiątkowe tablice na Jasnej Górze i w archikatedrze warszawskiej.
Ojciec Rakoczy uczestniczył w historycznym I zjeździe „Solidarności” w Gdańsku, będąc pierwszym kapelanem „Solidarności Kombatantów”. Współorganizował uroczystości 70. rocznicy odzyskania niepodległości, zakończone odsłonięciem epitafium marszałka Piłsudskiego w warszawskiej archikatedrze, a także obchody 200-lecia Orderu Wojennego Virtuti Militari w Leśnej Podlaskiej. Dzięki niemu na Jasnej Górze w 2018 r. znalazły się pamiątki po Ryszardzie Kaczorowskim, ostatnim prezydencie RP na uchodźstwie, który zginął w katastrofie smoleńskiej w 2010 r. Prezydent wielokrotnie pielgrzymował na Jasną Górę. Tu, zgodnie z jego wolą przekazane zostały ważne pamiątki, w tym odznaczenia: Order Orła Białego, Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Wielki Orderu papieża Piusa IX (nadany prezydentowi przez papieża Jana Pawła II), Order św. Michała i św. Jerzego (brytyjskie wysokie odznaczenia państwowe), a także nagroda BENEMERENTI – przyznawana przez ordynariat polowy.
Wiem od o. Eustachego, że śp. prezydent Ryszard Kaczorowski jako protektor Akademii Polonijnej często bywał w Częstochowie, za każdym razem też nawiedzał Jasną Górę. Wieczorem przychodzili razem na Apel Jasnogórski, a zdarzało się, że kiedy był w Londynie, telefonował po Apelu, aby porozmawiać o usłyszanym rozważaniu apelowym. Apel kojarzył mu się z żołnierskim meldunkiem – mówił o. Rakoczy.
Prezydent Ryszard Kaczorowski pod wpływem ojca Rakoczego podjął myśl, aby w Częstochowie zawiązać filię Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie działającego w Londynie. Dyplomy tego uniwersytetu bez nostryfikacji były uznawane na Zachodzie. W ten sposób młodzież polska miała możliwość zdobycia takich honorowanych dyplomów. Dzięki temu na bazie istniejącej w Częstochowie Wyższej Szkoły Języków Obcych powstała Akademia Polonijna, której ojciec Rakoczy był prorektorem, a później rektorem.
Od 2000 r. prezydent Kaczorowski był konfratrem Zakonu Paulinów. W 2008 r. otrzymał dyplom doktora honoris causa nauk humanistycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Ceremonia odbyła się na Zamku Królewskim z udziałem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który podczas tej uroczystości przypomniał o historycznym geście Prezydenta Kaczorowskiego w grudniu 1990 r., kiedy to po pierwszych wolnych wyborach prezydenckich przekazał na ręce Lecha Wałęsy insygnia prezydenckie. Laudację wygłosił wówczas ks. prof. Ryszard Rumianek, rektor UKSW, który też zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. Prezydent Kaczorowski do Katynia miał lecieć z żoną Karoliną oraz córką. Żona zachorowała, a córka, mając brytyjski paszport, nie zdążyła załatwić wizy… I jeszcze inny znak: Prezydent Ryszard Kaczorowski zabiegał o budowę Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, by ostatecznie spocząć w jej narodowym panteonie.
Dopiszę, że ojciec Rakoczy zachęcał mnie do napisania książki o Ryszardzie Kaczorowskim, przyniósł mi wiele materiałów na jego temat, ale na propozycji się skończyło. Temat mnie przerósł, materiały zostały.
Miliony osób pamięta ojca Rakoczego, zawsze w postawie stojącej podczas Apelu na Jasnej Górze. Ileż razy zorganizował tu apele żołnierskie, tak służby czynnej, jak i kombatantów. Zawierzali się Matce Bożej oficerowie i szeregowcy, żołnierze różnych formacji. To były zawsze głęboko patriotyczne nabożeństwa. Kiedy był w pełni sił, prowadził co miesiąc Apel Jasnogórski, na który przybywali kombatanci z całej Polski. Ci, którzy nie mogli przybyć osobiście, łączyli się z Jasną Górą poprzez transmisje radiowe i telewizyjne za pośrednictwem Radia Maryja, Radia Jasna Góra czy Telewizji Trwam.
Ojciec Eustachy Rakoczy witał zawsze pielgrzymki żołnierskie, także te konne, ze sztandarami ułańskimi, pułkowymi, z błyszczącymi szablami, brzękiem strzemienia, stukotem kopyt, rżeniem koni. „Ułani zawsze otaczali Jasnogórską Hetmankę wielkim nabożeństwem. Była im bowiem Matką pośród łez i pożogi. Do Niej zanosili modlitwy o niepodległość Rzeczypospolitej” – wspominał w powitaniu ojciec Rakoczy.
Podobnie witał Pielgrzymkę Husarii w historycznych strojach, reprezentantów różnych formacji husarskich, a także towarzystwa dawnej jazdy, związane z kawalerią I Rzeczypospolitej. Udawało mu się zebrać wszystkie chorągwie husarskie istniejące w Rzeczypospolitej, grupy rekonstrukcji historycznej, które w uroczystym pochodzie wchodziły do kaplicy Matki Bożej, gdzie Mszy św. przewodniczył ojciec Eustachy, kapelan Rycerstwa Jasnogórskiej Hetmanki. Nie tylko działał na Jasnej Górze, ale jeździł po całej Polsce, biorąc udział w uroczystościach patriotycznych. Odwiedzał chorych kombatantów w ich mieszkaniach czy w szpitalach, odprawiał tam Mszę św., przygotowywał ich na ostatnią drogę.
Królowa i Hetmanka
Ojciec Eustachy Rakoczy w okresie zniewolenia komunistycznego nie tylko organizował dla środowiska niepodległościowego, weteranów i kombatantów spotkania i pielgrzymki na Jasną Górę, ale czuwał nad wartościami polskiego żołnierza. W czasie, gdy władze komunistyczne w Polsce nadały Leonidowi Breżniewowi order Virtuti Militari, hańbiąc w ten sposób najważniejsze odznaczenie wojskowe, najstarsi rangą generałowie poinformowali ojca Rakoczego o pomyśle protestu: przekazania swoich orderów Matce Bożej Jasnogórskiej. Napisali wspólny list do kard. Stefana Wyszyńskiego. Pomysł nie tylko uzyskał jego akceptację, dodatkowo ustalono, że ceremonia przekazania odznaczeń odbędzie się podczas centralnych obchodów inaugurujących jubileusz 600-lecia sanktuarium jasnogórskiego. „Osobiście pobłogosławię ten dar Panów Generałów, składany w imieniu zastępów obrońców Ojczyzny” – napisał w 1976 r. w liście do gen. Boruty-Spiechowicza Prymas Tysiąclecia.
Ojciec Rakoczy zorganizował więc 3 maja 1976 r. pielgrzymkę na Jasną Górę ostatnich żołnierzy II Rzeczypospolitej, w tym dwóch generałów: Mieczysława Boruty-Spiechowicza i Romana Abrahama. Przybyli legioniści, powstańcy wielkopolscy i śląscy, uczestnicy wojny z bolszewikami i żołnierze z wszystkich frontów II wojny światowej, w tym o. Adam Studziński, dominikanin, kapelan spod Monte Cassino i płk Stanisław Oyrzyński, sławny artylerzysta spod Tobruku i uczestnik kampanii włoskiej. Tuż po modlitwie wiernych podeszli oni w procesji do ołtarza, niosąc na ozdobnych poduszkach odpięte od mundurów Ordery Virtuti Militari. Zabrzmiała najstarsza pieśń rycerska Bogurodzica, a sygnaliści odegrali na trąbkach hejnał Wojska Polskiego. Generał Boruta-Spiechowicz łamiącym się głosem powiedział: „Królowo Korony Polskiej. (…) Racz przyjąć jako dar wdzięczności najwyższe odznaczenia męstwa Polaków. Jesteśmy przy Tobie, pamiętamy, czuwamy”. Rozległ się huragan braw, pomieszany ze łzami wzruszenia, które obecnym na uroczystościach płynęły po policzkach. Takiej chwili nie pamiętano od bardzo dawna. „Wydawało się, że tu na chwilę powróciła II Rzeczpospolita” – wspominał ojciec Eustachy Rakoczy – „że żyjemy na skrawku wolnej Polski – dumnej, rycerskiej, niepodległej”. W następstwie tego wydarzenia z inicjatywy i na podstawie projektu ojca, w 1977 r. został wykonany obraz Matki Bożej Częstochowskiej w Płaszczu Hetmańskim, zawierającym 272 odznaczenia – wota. To jedna z najcenniejszych relikwii narodowych – wystawiony w Skarbcu jasnogórskim płaszcz hetmański Jasnogórskiej Bogurodzicy, na który składają się odznaczenia, odznaki i ordery uczestników walk o niepodległość Polski. Opisał je ojciec Eustachy Rakoczy w monumentalnym albumie „Jasnogórska Pani Tyś naszą Hetmanką”. Publikacja zawiera historię licznych odznak, które przez lata na Jasnej Górze pozostawili weterani walk o niepodległość.
Dopiszmy, że jasnogórska uroczystość złożenia orderów w 1976 r. była jednym z tych wydarzeń, które pobudziły Polaków do wstania z kolan i zerwania kajdan niemocy i niewoli. Niecałe 2 miesiące później zaczął się bunt robotników w Radomiu i Ursusie, a po nim przyszły działania opozycji niepodległościowej i antykomunistycznej, których komuniści nie mogli już zatrzymać.
I jeszcze ważna informacja: 18 maja 1977 r. prymas Wyszyński poświęcił obraz Matki Bożej Częstochowskiej w Płaszczu Hetmańskim, po czym rozpoczęła się peregrynacja Hetmanki w kraju i za granicą, a po powstaniu Ordynariatu Polowego, wizerunek nawiedzał żołnierzy wolnej Polski. „Jasnogórska Hetmanka odwiedziła wszystkie garnizony, kościoły i kaplice wojskowe oraz miejsca służby polskiego żołnierza. W symbolice znaków żołnierskiego męstwa, w śladach doznanych ran, uczyła kolejne pokolenia prawdziwego patriotyzmu. Nawiedzenie Obrazu zakończone zostało w Warszawie – tam również pozostał On w monumentalnym witrażu autorstwa Andrzeja Skalskiego na frontonie Katedry Polowej.
Ojciec Eustachy Rakoczy służył Matce Bożej Jasnogórskiej w paulińskim zakonie pół wieku. Radował się, że codziennie mógł być na Apelu. A kiedy osobiście prowadził rozważanie apelowe, przypominał, że Maryja jest Hetmanką, a każde odsłonięcie Obrazu to hejnał rycerski z pola walki: do szeregu! Przypominał, że powinniśmy codziennie stawać do modlitwy apelowej, ponieważ jest to wołanie o godność i miejsce Matki Bożej w naszym Narodzie.
Był historykiem sztuki i doktorem habilitowanym nauk teologicznych, cenionym naukowcem i wykładowcą, posiadał tytuł profesora nadzwyczajnego, a także doktora honoris causa UKSW w Warszawie. Jest autorem wielu publikacji i książek o charakterze patriotycznym i religijnym, m.in. „Jasnogórska Mensa Mariana”, „Jasnogórska Hetmanka”, „Znak Ojczyzny”, „U boku Prezydenta RP”, poświęconej prezydentowi Ryszardowi Kaczorowskiemu oraz licznych artykułów. Jako historyk, poświęcił się dokumentowaniu walk niepodległościowych w latach 1914-1945 oraz opozycji niepodległościowej w PRL. To dzięki ojcu Rakoczemu powstała izba Pamięci 9 Dywizji Piechoty Armii Krajowej, zachowano archiwum gen. Mieczysława Boruty-Spiechowicza, powstańców wielkopolskich, śląskich, wileńskiej Brygady Wilhelma.
Był Kapelanem Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918/1919, członkiem honorowym Bractwa Kurkowego, pełnił m.in. funkcję Sekretarza Generalnego Światowej Rady Badań nad Polonią oraz Światowego Stowarzyszenia Dziedzictwa Kulturowego Polonii. Został odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim (2017) oraz Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2020), Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Złotym Medalem „Za Zasługi dla Obronności Kraju”, Złotym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej, Medalem „Pro Memoria”. Jako Jasnogórski Kapelan Żołnierzy Niepodległości został odznaczony Odznaką Honorową i Medalem Pamiątkowym Kustosza Tradycji, Chwały i Sławy Oręża Polskiego, przyznawaną przez Ministra Obrony Narodowej, wyróżniony przez prezydenta A. Dudę Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości. Otrzymał Złoty Medal Pokoju od Laurent’a Attar-Bayrou, prezydenta Międzynarodowego Stowarzyszenia Żołnierzy Pokoju „Soldiers of Peace International Association” z siedzibą w Lyonie.
Ojcu Eustachemu zależało na utrwalaniu pamięci historycznej wśród Polaków. Podkreślał znaczenie znajomości historii polskiej i chrześcijańskich korzeni dla zachowania naszej tożsamości narodowej – zwrócił uwagę w homilii pogrzebowej kaliski biskup pomocniczy Łukasz Buzun, paulin. Wskazał na wielki sens pielęgnowania dobrych, świętych tradycji, dobrej pamięci o ludziach, ich bohaterstwie, bo są oni „w Narodzie jak gwiazdy świecące czystym blaskiem”. Mówił o nauczaniu o. Eustachego, w którym ukazywał on, że jeżeli miłość Ojczyzny nie ma swojego odniesienia najpierw do Boga, to staje się często przyczyną wielu osobistych i społecznych dramatów.
Pragnieniem śp. o. Eustachego Rakoczego było „całkowite poświęcenie swego życia służbie Bogu, Maryi – Hetmance Wojska Polskiego, i Ojczyźnie”. Temu powołaniu był wiemy przez 62 lata życia zakonnego i 55 lat kapłaństwa.