Nie było dla niej rzeczy niemożliwych

WPIS nr 5 2026

Czesław Ryszka

Może się mylę, ale mam takie przekonanie, że każdy wierzący ma swojego ulubionego świętego. Kiedy nie jesteśmy wystarczająco silni, aby poradzić sobie w chwilach zagubienia czy trudności, pojawia się z pomocą ów święty. Może się komuś wydawać, że go sobie sam wybrał, ale po czasie okazuje się, że to Bóg postawił przy nas odpowiedniego świętego we właściwym czasie.

Długo imię św. Rity z Cascii znałem jedynie ze słyszenia, ale niewiele o niej wiedziałem. Choć napisałem wiele książek o świętych, nie przyszło mi na myśl, aby zainteresować się św. Ritą. Przebywając w maju i czerwcu w 1981 r. w Asyżu, pisząc książkę o św. Franciszku wydaną w Niepokalanowie pt. „Pisane w Asyżu”, zabrałem się z jakąś pielgrzymką Polaków do Cascii. Te kilka godzin zwiedzania nie zrobiło na mnie większego wrażenia i o św. Ricie zupełnie zapomniałem.

Aż tu przypadkowo trafiłem do klasztorów Augustianów na krakowskim Kazimierzu, do świątyni pod wezwaniem św. Katarzyny. Zaciekawił mnie zgromadzony tłum ludzi z białymi różami w rękach. Potem zobaczyłem figurę św. Rity. Miałem wrażenie, że tutaj wszystko kręci się wokół niej. Zapewne figura przykuła także uwagę ks. Karola Wojtyły, który był tu wikarym w latach 1951-53. Mieszkał wówczas na Kanoniczej, dopiero co wrócił z Rzymu, być może chodziło metropolicie Eugeniuszowi Baziakowi, aby poznał życie na parafii, a także zarobił trochę grosza na opublikowanie pracy doktorskiej.

Uwagę ks. Karola Wojtyły z pewnością przykuła w kościele figura św. Rity, zaprojektowana przez Szyszko-Bohusza. Jako papież mówiąc i pisząc o geniuszu kobiety, Jan Paweł II nawiązywał do życia św. Rity. Figura w kościele augustianów została umieszczona na filarze w prawej nawie w 1942 r. W czasie II wojny światowej na krakowskim Kazimierzu było żydowskie getto, kilku ojców augustianów za pomoc Żydom zginęło w Auschwitz i Dachau. Ale już wówczas mimo prześladowań wielu ludzi przychodziło modlić się do św. Rity. I tak jest do dzisiaj. Każdego 22 – dnia miesiąca przed piękną figurą św. Rity gromadzi się do dwóch tysięcy osób. Nieprzebrana rzesza przychodzi tu w dniu wspomnienia św. Rity – 22 maja. W tym krakowskim kościele i parafii wszystko zostało jej podporządkowane, tak rytm dnia zakonników, jak i nabożeństwa dla wiernych. Cechą charakterystyczną są osobiste medytacje. Tu sprawdzają się słowa św. Augustyna: „Bóg jest bliżej nas niż my samych siebie”.

Św. Rita jako patronka spraw trudnych i beznadziejnych rozsławiła augustianów na całym świecie. Ciekawostka: ponieważ prowincja krakowska augustianów nie ma wystarczającej liczby członków, dlatego podlega bezpośrednio pod kurię generalną tego zakonu, stąd kilka razy bywał tu ojciec generał Robert Prevost, obecny papież Leon XIV.

Czasy świętej

Jaki był świat, Europa, Italia, Umbria, gdy urodziła się Rita? Historycy piszą, że Kościół katolicki był pogrążony w głębokim chaosie. Jednym ze źródeł sporu był konflikt między państwem a Kościołem o inwestyturę, najkrócej pisząc o to, kto kim zarządza. W Italii rywalizowały dwa stronnictwa polityczne: gwelfowie oraz gibelini. Pierwsi popierali papieża i pragnęli niezależności od cesarza, drudzy zaś sprzymierzyli się z cesarstwem i nienawidzili papieża. Cascia i Roccaporena, skąd pochodziła Rita, od XI wieku należała do stronnictwa gibelinów, posiadała autonomię, ale musiała walczyć z biskupstwem w Spoleto i państwem kościelnym o utrzymanie swoich przywilejów.

Kościół katolicki w tym czasie nie miał posłuchu, co było spowodowane upadkiem papiestwa. W latach 1305-1377 papieże rezydowali w zamku w Awinionie we Francji. Okres ten wszedł do historii pod nazwą niewoli awiniońskiej. Także po niej spór o supremację i tron rzymski trwał blisko trzydzieści dziewięć lat. Okres ten nazwano Wielką Schizmą Zachodu. Kolejni papieże lub ich uzurpatorzy (w pewnym momencie było ich aż trzech!) zwoływali synody, wykluczali się nawzajem z Kościoła, angażowali w swojej obronie największe autorytety prawnicze i naukowe, aby tylko udowodnić swoje papieskie prerogatywy. Bywało, że nawet święci stawali po przeciwnych stronach konfliktu. Obydwie strony z chęcią sięgały po oręż anatem, intryg, a nawet gwałtu i wojen. Schizma dotykała nawet małych miasteczek i biskupstw, o które toczyła się walka między papieżami. Każdy z nich chciałby narzucić swoją władzę jak największej liczbie diecezji. Bywało, że dochodziło do dwuwładzy w niektórych diecezjach. Między zwaśnionymi rodami konflikty rozwiązywano szybko przy pomocy miecza i sztyletu.

Upadek papiestwa spowodował głęboki kryzys religijności, ale jak to zwykle bywa, w takich czasach pojawiają się wielcy święci i reformatorzy, którzy wprowadzają ład i pokój. Wniosek najprostszy: często pragnienie świętości i dobra rodzi się i umacnia wówczas, gdy wszystko zdaje się wskazywać na zwycięstwo zła. W takiej otoczce historycznej pojawiła się postać św. Rity z Cascii, prostej kobiety, która stała się świadkiem umiłowania ponad wszystko Boga i Kościoła.

Dom i rodzina

Co wiemy na pewno o św. Ricie? Przyszła na świat w Roccaporena, górskiej miejscowości leżącej 5 kilometrów od Cascii, w prowincji Perugia w Italii. Mała wioska była otoczona zewsząd górami, nie liczyła nawet stu mieszkańców. I dzisiaj nie ma ich więcej. Jej rodzice oprócz pracy na roli pełnili rolę rozjemców w sporach sąsiedzkich: mieszkańcy zwracali się do nich o rozstrzyganie sporów i kłótni. Zostali wybrani do pełnienia tych obowiązków z uwagi na wyjątkową prawość i wielkoduszność, zachowując bezstronność i sprawiedliwość.

Nie znamy dokładnie roku, w którym urodziła się Rita, natomiast z akt procesu beatyfikacyjnego przyjmujemy, że przyszła na świat w roku 1381. Tradycja mówi, że rodzice przyszłej świętej byli już w podeszłym wieku, że długo starali się o poczęcie dziecka. Była więc dla nich darem od Boga. Krótko po narodzinach Rita została ochrzczona w kościele św. Augustyna, znajdującym się na wzgórzu w Cascii. Z kościoła roztaczał się widok na miasto, którego nazwa miała być na zawsze łączona historycznie z osobą świętej. Otrzymała imię Rita, co jest zdrobnieniem od imienia Margherita, oznaczającego perła.

W Roccaporena wszyscy dobrze się znali. Kobiety chodziły nad pobliską rzekę Corno, by na skałach wygładzonych szorowaniem bielizny robić pranie. Rita zapewne towarzyszyła matce przy tym i wielu innych zajęciach. Mogła pomagać przy wypiekaniu chleba w piecu na przydomowym podwórku, przy łuskaniu grochu… Z pewnością dorastała w atmosferze pojednania i pokoju, w rodzinie o głębokich wartościach chrześcijańskich. Poza tym mieszkała w miejscu, gdzie popularna była duchowość augustiańska: na wzgórzu Rocca di Cascia istniał kwitnący wówczas klasztor ojców augustianów, a w pobliskich grotach-eremach zamieszkiwali pustelnicy. Silna w tamtym terenie i czasach obecność augustiańska niewątpliwie wpłynęła na duchowy i moralny rozwój św. Rity.

Na różne uroczystości kościelne czy miejskie Rita chodziła do pobliskiej Cascii. Tam wchodziła do kościoła św. Augustyna na krótką modlitwę, uczestniczyła we Mszy świętej czy też odbywała spowiedź. Stamtąd udawała się do pobliskiego klasztoru świętej Marii Magdaleny sióstr augustianek. Zapewne już wówczas poczuła powołanie, by w przyszłości przyłączyć się do sióstr, oddać życie na służbę Bogu.

Życie rodzinne przyszłej świętej pozwala snuć biografom uprawnione historie o jej całkowitym oddaniu się modlitwie, pragnieniu ścisłego złączenia z Bogiem, odrzucania wszelkich radości tego świata. Świadczą o tym słowa biografa: „W owym czasie, gdy jeszcze mieszkała z ojcem i matką, wielokrotnie znajdowano ją zamkniętą i pogrążoną w modlitwie w malutkim, ciemnym pokoju jej rodzinnego domu”. W aktach procesu beatyfikacyjnego Rity znajdują się zeznania ksieni klasztoru w Cascii potwierdzającej, że do zakonu chciała wstąpić mając zaledwie dziesięć lat.

Rita miała 14 lat, gdy postanowiła porozmawiać z rodzicami o swojej przyszłości, a konkretnie o wstąpieniu do klasztoru. Bardzo kochała matkę i ojca, nie chciała w żaden sposób „osierocić” rodziców, choćby dla samego Boga. Okazało się, że rodzice byli przygotowani na taką ewentualność. Dobrze znali swoją córkę, jej pobożność, częste pobyty u sióstr augustianek, dlatego przedstawili córce własne plany co do jej przyszłości. A ponieważ ówczesnym zwyczajem to rodzice decydowali o małżeństwie córki, ich wybór padł na młodego mężczyznę z Roccaporeny Paolo Manciniego. Wiemy z biografii, że Rita próbowała łagodnie zaprotestować, nie chciała poślubić Paola, gdyż pragnęła zostać mniszką. Wybrała posłuszeństwo względem rodziców.

Młodzi pobrali się w 1395 r. Po dwóch latach Rita przeprowadziła się do domu Paola, który znajdował się niedaleko domu rodziców. Paolo nie był rolnikiem, pracował jako strażnik w jednej z wież strażniczych w okolicy Cascii. Usposobienie miał nieco porywcze, bo i praca stanowiła wyzwanie, ponieważ jako stronnik cesarstwa, czyli niezależności regionu był w konflikcie ze stronnikami państwa papieskiego. Dawni biografowie Rity chcąc uwypuklić cnoty Świętej, podkreślali nade wszystko braki moralne Paola. Opisywali go jako okrutnika, porywczego i bardzo gniewliwego.

Tymczasem ta czarna legenda o Paolu pochodziła z błędnego odczytania epitafium na sarkofagu św. Rity, na którym napisano, że Rita cierpiała „srogie męki”. Niestety tę wzmiankę odniesiono do męża, tymczasem chodziło o bolesny stygmat ciernia na jej czole, a nie jakieś tortury od męża. Dopiero w II połowie XX wieku zabytkową trumnę-relikwiarz poddano gruntownej renowacji i pod warstwą dymnego brudu jednoznacznie odczytano, że nie chodzi o męża, a o gwałtowne cierpienia spowodowane przez stygmat ciernia. Jaki był naprawdę Paolo, trudno wyrokować, zapewne mógł mieć trudny charakter, był ambitny, wojowniczy, był żołnierzem, musiał brać udział w awanturach i bójkach, wywoływanych pomiędzy dwoma konkurującymi stronnictwami.

Wkrótce urodzili się dwaj synowie-bliźniacy: Giacomo Antonio (Jakub Antoni) i Paolo Maria (Paweł Maria). Rodzina przeniosła się do nowego domu przy młynie. Powodziło im się nieźle, młyn przynosił zyski. Większość obrazów i figur przedstawia Ritę jako zakonnicę, a przecież przez 18 lat była na co dzień żoną i matką, starała się dobrze wypełniać obowiązki domowe, troszczyła się o męża i dzieci, pomagała rodzicom, często modliła się. Przy Ricie Paolo uczył się hamować gniew, powściągać namiętności, cenił w żonie oddanie dla miłości małżeńskiej i rodzinnej. Jednym słowem, w ciągu 18 lat małżeństwa Paolo zmienił się, stał się szlachetnym człowiekiem i pobożnym chrześcijaninem. Jeśli coś Ritę niepokoiło, to dotyczyło uwikłania męża w bieżącą politykę, a w niej głównie zasadę tzw. honorowej zemsty. Tego Rita nie akceptowała. Modlitwą i postem podjęła duchową walkę o przemianę serca męża i to osiągnęła. Kompani Paola nie wierzyli w jego nawrócenie, co najwyżej uważali, że on jako przekonany gibelin ożeniwszy się z Ritą, której rodzina była kojarzona ze stronnikami papieża, został przez nią zmanipulowany. Natomiast dawni wrogowie nie zapomnieli uraz i zemścili się na nim.

W osiemnastym roku małżeństwa Paolo został zamordowany. Rita w chwili śmierci męża miała 32 lata, a jej synowie około piętnastu. Rodzina męża oraz mieszkańcy Roccaporeny domagali się zemsty na zabójcach Paola. Biografowie piszą, że święta wdowa, mając rozdarte serce, przygnębiona tym okrutnym wydarzeniem, poszukiwała pocieszenia w modlitwie, prosiła Boga o przebaczenie dla zabójców swojego męża. A także chcąc położyć kres bratobójczej walce, poszukiwała trwałych dróg pojednania między zwaśnionymi stronami. Pragnęła zapobiec dalszym zbrodniom, w które zostaliby wplątani jej synowie. Modliła się, by jej synowie nie zhańbili się zemstą. Według tradycji, modlitwy matki zostały wysłuchane. Nie zdążyła jeszcze opłakać śmierci męża, gdy życie zadało jej drugi, równie okrutny i bolesny cios. Roccaporenę nawiedziła zaraza, a wśród wielu ofiar znaleźli się obydwaj synowie Rity. Mogła poddać się rozpaczy, każdy by to zrozumiał. Tymczasem ona w modlitwie odnalazła pocieszenie u Chrystusa Ukrzyżowanego. Jemu oddała swoje cierpienie i smutek. Nie zamknęła się w swoim bólu, jej cierpienie stało się dla niej odkupieniem. To wówczas wróciło marzenie z dzieciństwa o wstąpieniu do sióstr augustianek.

W klasztorze

Kiedy już podjęła taką decyzję, trzykrotnie spotkała ją odmowa. Kościelne procedury zabraniały przyjmować osoby uwikłane w przestępstwo lub vendettę, dopóki w sprawie nie będzie pojednania. Dodatkową przeszkodą mógł być fakt, że w tym klasztorze była już krewna jej męża, przychylająca się do rodzinnej zemsty, a to mogłoby wywołać zamęt za furtą klasztorną. Od przełożonej klasztoru Rita usłyszała, że zostanie przyjęta, gdy sprawy zostaną wyjaśnione, a wrogowie publicznie się pojednają. Ritę czekało więc trudne zadanie pojednania zwaśnionych stron. Podjęła się tego zadania tym chętniej, że wychowała się w rodzinie, która zajmowała się jednaniem sąsiadów i niesieniem pokoju. Rozpoczęła więc cierpliwą pracę na rzecz pojednania zwaśnionych rodzin – własnej, rodziny swojego męża oraz jego zabójców. W ciągu trzech lat udało się to osiągnąć. Została przyjęta do klasztoru augustianek w Cascii. W tym klasztorze Rita spędziła blisko 40 lat swojego życia.

Co wiemy o życiu zakonnym Rity? Sercem Reguły jest zalecenie ewangeliczne, aby „najpierw kochać Boga, a następnie bliźniego, bo to jest najważniejsze przykazanie, jakie otrzymaliśmy”. Reguła stanowi, aby siostry zamieszkiwały w jednym domu, tworzyły wspólnotę dóbr, jedność serc i ducha na wzór jerozolimskiej wspólnoty apostolskiej. Rita była osobą dorosłą, samodzielną, wiele przeszła w życiu, ale tu we wspólnocie należało podporządkować się we wszystkim przełożonej. Tego wymagał ślub posłuszeństwa. Według ustnej tradycji, Ricie początkowo ślub posłuszeństwa sprawiał trudności. W tym kontekście pojawia się w hagiografii opis próby posłuszeństwa, przez jaką przejść miała Rita z woli przełożonej. Miał to być nakaz podlewania codziennie rano i wieczorem uschniętego winnego krzewu, zasadzonego na podwórzu klasztoru w Cascii. Trud się opłacił, gdyż kij zamienił się w drzewo pięknie kwitnące i owocujące. Sensem tego podania nie jest samo cudowne rozwinięcie krzewu i wydanie owoców, ale wytrwałość w posłuszeństwie, jakie Rita okazała swojej przełożonej. Co nadzwyczajne, krzew owocuje do dziś ku zdumieniu i radości pokoleń sióstr i pielgrzymów.

Życie Rity w klasztorze – co podkreślają hagiografowie – było pełne osobistych aktów pokuty, ascezy, umartwień cielesnych i postów. Pierwszy biograf Rity pisze, że „chętnie i z wielkim wyczuciem duchowym zatrzymywała swoje myśli na kontemplacji bolesnej Męki Naszego Pana”. Spała na gołej ziemi lub na surowych deskach. Pościła o chlebie i wodzie przez trzy czterdziestodniowe okresy w ciągu roku. Oprócz tego pościła w wigilie świąt kościelnych, szczególnie ku czci Najświętszej Maryi Panny. Jeśli przeżywała jakieś pokusy cielesne, wkładała palec albo piętę do ognia, pragnąc, aby wypalił on w niej wszelką pożądliwość.

Dla ludzi średniowiecza takie pokuty cielesne były wyrazem pobożności, zalecanymi przez ówczesne podręczniki ascetyczne, z przestrogą, by każdy pokutnik zachował jednak umiar w swoich praktykach, aby nadmierna asceza nie doprowadziła do stanu odwrotnego od zamierzonego, do grzechu pychy.

Mniszki augustianki w Cascii mogły swobodnie poruszać się po mieście i oddawać pracy charytatywnej na zewnątrz. Stąd wiemy o przykładach charytatywnej i cudotwórczej działalności Rity. Ksieni mianowała Ritę pielęgniarką biednych z miasta, mogła więc często wychodzić z klasztoru i zasłużyć sobie na tytuł „anioła miłości”. I co najważniejsze, Rita zaczęła w tym czasie wypraszać cuda uzdrowień. Jeden z biografów relacjonuje, że pewna kobieta z Cascii poprosiła Ritę o modlitwę w intencji swojej chorej córeczki. Matka wróciwszy po modlitwie do domu, zastała swoją córkę zdrową dzięki modlitwie Rity. Tak zaczęła się sława Rity, która ściągała do klasztoru augustianek chorych, rodziny przeżywające jakieś kryzysy, osoby skonfliktowane w rodzinach, porzucone kobiety, ofiary przemocy, ludzi osamotnionych czy zagubionych w życiu. Wszyscy oni mogli liczyć na wsparcie duchowe, dar modlitwy wstawienniczej i słowo pocieszenia, udzielane hojnie przez Ritę, która kiedyś sama straciła wszystko, a teraz mogła tak wiele. Dodatkowo zaczął przyciągać do niej otrzymany stygmat ciernia na czole, dowód wielkiej miłości Ukrzyżowanego Pana do niej.

Stygmatyczka

Ten zupełnie nowy rozdział w jej życiu rozpoczął się w Wielki Piątek 18 kwietnia 1432 r. Miała wtedy ponad 60 lat. Do Cascii przybył słynny kaznodzieja Jakub z Marchii, franciszkanin, aby w Wielki Piątek wygłosić kazanie o Męce Pańskiej. Tego popołudnia wraz z mieszkańcami Cascii do kościoła augustianów przyszły również siostry augustianki. Głosząc kazanie, zakonnik skupił się na ostatnich słowach Chrystusa na krzyżu. Przemawiał przed wielkim drewnianym krucyfiksem, ustawionym na środku kościoła. Wskazując na rany Zbawiciela, szczegółowo opisywał udręki duchowe i fizyczne Chrystusa. Podkreślał boleść, którą dobrowolnie Pan przyjął, a powodem był ciężar ludzkich win. Franciszkanin wzywał do współczucia Jezusowi oraz porzucenia dawnych grzechów, do pokuty i nawrócenia. Na koniec kaznodzieja mówił o bólu Matki Bożej Bolesnej, będącej na Golgocie.

Rita słuchała tych słów w wielkim wewnętrznym napięciu. Wróciwszy do klasztoru, była ogromnie wzruszona, serce jej płonęło miłością do Ukrzyżowanego, pragnęła podzielić Jego los. Modliła się, by Bóg pozwolił jej mieć udział w zbawczych cierpieniach Syna Bożego. Kiedy przechodziła klasztornym korytarzem, w którym stał duży krucyfiks, zatrzymała się, padła na kolana i pełna gorzkich łez zaczęła prosić Pana, aby udzielił jej przynajmniej jakiejś cząstki swoich boleści. Wpadła w ekstazę. Pan Jezus na krzyżu miał na głowie cierniową koronę, na twarzy malował się ogromny fizyczny ból i męka. Rita rozważała wielokrotnie tę scenę z Golgoty, w której Pan poddał się z wolnej i nieprzymuszonej woli, aby z miłości do niej ofiarować się Ojcu za grzechy ludzkości. Powodowana wdzięcznością oraz współczuciem, pragnąc przynieść ulgę cierpiącemu Chrystusowi, poprosiła o choćby cząstkę Jego bólu. W tym momencie zobaczyła, jak promień światła oddzielił się od korony cierniowej Chrystusa i zranił ją w czoło. Poczuła jakby Chrystus włożył jej na głowę cierniową koronę. Jeden z kolców wbił się głęboko w jej czoło, co spowodowało krwawienie i niemal natychmiastowe omdlenie. Cierń Chrystusowej korony przeniknął czoło Rity, a rana, którą spowodował pozostała otwarta i widoczna przez piętnaście lat, aż do dnia jej śmierci. To był dla niej wyjątkowy dar, jako odpowiedź Pana Jezusa na jej szczerą i wielkoduszną modlitwę.

Została odnaleziona następnego dnia rano, gdy siostry zauważyły jej nieobecność na wspólnej modlitwie w chórze zakonnym. Zaciekawionym siostrom Rita opowiedziała, co się wydarzyło. Opatka zdecydowała, aby zatrzymać ten fakt w tajemnicy. Raz, że nie chciała wzbudzać sensacji, a po wtóre – z niegojącej się rany wydobywał się przykry zapach. Według innej tradycji, zapach był bardzo przyjemny.

Stygmatyzacja – to punkt szczytowy w życiu mistyka. To niewytłumaczalny fenomen. W przypadku św. Rity była to krwawiąca rana na czole, niewytłumaczalna z punktu widzenia praw biologii i fizyki. Mimo że rana nie goiła się, krwawiła, to nie miała nic wspólnego z jakąś chorobą, a lekarze rozkładali bezradnie ręce. Rita otrzymała stygmat ciernia z korony cierniowej Chrystusa. Badania jej czaszki przeprowadzone w 1972 r. wykazały, że na gładkim czole pozostała „wypukłość” w kształcie pionowej kreski o długości dwóch i pół centymetra.

Stygmat ciernia uznany początkowo jako zwykłe skaleczenie, był przyczyną udręki i upokorzenia, wielkiego bólu. Ponieważ nie dało się go ukryć, mieszkańcy Cascii nie tylko chcieli go zobaczyć, ale zdawali sobie sprawę, że z niego pochodziła moc Rity jako cudotwórczyni i rozjemczymi zwaśnionych rodzin i osób. Byli przekonani, że żyje wśród nich święta.

W 1450 r. grupa sióstr z klasztoru św. Marii Magdaleny z Cascii postanowiła udać się na pielgrzymkę do Rzymu. Okazją był ogłoszony przez papieża Mikołaja V Rok Jubileuszowy. Celem pielgrzymki mógł być także udział w uroczystości kanonizacji św. Bernardyna ze Sieny. Rita bardzo pragnęła wziąć udział w tej pieszej pielgrzymce, ale mniszki z Cascii nie zamierzały zabierać ze sobą współsiostry tak bardzo dotkniętej cierpieniem i już wiekowej. Obawiano się również, że rana na czole wzbudzi zainteresowanie Świętej Inkwizycji, która tropiła wszelkie nadużycia religijne i z rezerwą odnosiła się do niezwyczajnych zjawisk.

Przełożona uznała, że zezwoli Ricie na pielgrzymkę pod warunkiem wyleczenia rany na jej czole. Jakież musiało być zdumienie sióstr, gdy już po jednorazowym posmarowaniu maścią rana zagoiła się i święta wdowa stanęła w drzwiach gotowa do wymarszu. Nie znaczy to, że rana nie dawała znać o sobie, pozostał bowiem stygmat niewidzialny w postaci przeszywającego bólu w czole, przypominającego o cenie wybraństwa. W Wiecznym Mieście siostry zatrzymały się kilka tygodni. Odwiedziły wszystkie święte miejsca i uzyskały odpusty. Potem pieszo wróciły do Cascii. Zaledwie Rita przekroczyła klasztorne progi, rana na czole znów zaczęła krwawić i Święta do końca życia nosiła stygmat ciernia Chrystusowego, stygmat noszony z miłością i dla Miłości Ukrzyżowanego Pana. Wszystko to zostało dość dokładnie opisane w biografiach Świętej.

Śmierć i kult św. Rity

Przez 15 lat, z małą przerwą na pielgrzymkę do Rzymu, trwało cierpienie Rity, naznaczonej stygmatem ciernia Chrystusowego. W ostatnich czterech latach życia Rita nie wychodziła już z klasztoru. Cierpiała fizycznie i duchowo. Umartwiała swe zmęczone ciało i stale pościła. Nie mogła jeść ani pić. Jedynym jej pokarmem była Eucharystia. Jej duszę wypełniała bezgraniczna miłość do Boga. Im bardziej jednoczyła się z Ukrzyżowanym, tym bardziej dystansowała się od potrzeb fizycznych i świata. Do końca w ciszy celi zakonnej jednoczyła się z Mistrzem w tajemnicy Ogrójca i Golgoty. Od czasu do czasu odwiedzali ją mieszkańcy Cascii i znajomi z Roccaporeny. Przychodzili do niej z prośbą o wstawiennictwo u Boga. Już wówczas jak i potem przez wieki uciekali się do niej ludzie cierpiący, jakby instynktownie czując, że może ona nauczyć ich przyjmowania krzyża i trwania przy nim. A przede wszystkim mogła wypraszać u Boga łaski dla chorych, samotnych i opuszczonych, które przywracały zdrowie bądź chroniły ich przed załamaniem i rozpaczą.

Z ostatnich miesięcy przed śmiercią zachowało się piękne opowiadanie, które odsłania tajemnicę serca Rity. Kiedy jednego razu odwiedziła ją krewna z Roccaporeny, rozmawiały o wielu rzeczach, przywołując wspomnienia ludzi i zdarzeń z lat minionych. Krewna przed opuszczeniem klasztoru zapytała Ritę, czy coś mogłaby dla niej uczynić. Rita nie potrzebowała i nie pragnęła niczego. Jedynym pragnieniem jej serca była jedność z Panem. Kiedy Rita zauważyła, że jej odpowiedź rozczarowała kuzynkę, poprosiła ją o przyniesienie do klasztoru róży z ogrodu przy jej byłym domu w Roccaporenie. Niestety rozczarowanie nie znikło. Był to bowiem styczeń, a w Cascii położonej wysoko pośród wzgórz Umbrii zimowy śnieg pokrywał ziemię. W takich warunkach nie sposób było odnaleźć jakąkolwiek różę. Wracając do domu, przygnębiona niemożliwością spełnienia ostatniego życzenia Rity, zamyślona kobieta dotarła do Roccaporeny. Gdy mijała dom Rity, ku swemu zdumieniu ujrzała w pokrytym śniegiem ogrodzie pojedynczą nowo rozkwitłą różę. Zerwała ją i natychmiast powróciła do klasztoru. Rita przyjęła różę z wdzięcznością. To był dla niej znak od Boga.

Kolejnym „kaprysem” umierającej Rity była prośba o przyniesienie dwóch fig z tego samego ogrodu. Tym razem to mniszki okazały się bardziej wyrozumiałe i poszły po te owoce do Roccaporeny. Jak interpretować te fakty? Czy naprawdę wydarzyły się? W procesie beatyfikacyjnym zostały przywołane na potwierdzenie świętości Rity, jej wrażliwości na piękno natury. W ikonografii chrześcijańskiej róża była symbolem Chrystusa w Jego męce, a ogród różany był symbolem rajskiego ogrodu czy też samego Kościoła, zroszonego krwią męczenników. Natomiast figa w języku biblijnym jest symbolem płodności i daru pokoju.

Rita odeszła do Pana 22 maja 1457 r. w Cascii. Według tradycji, dzwony klasztoru natychmiast zaczęły bić, bez udziału ludzkich rąk, przywołując mieszkańców Cascii do bram klasztornych. Jej ciało zaczęło wydawać miły zapach – charakterystyczny objaw towarzyszący śmierci większości stygmatyków. Natychmiast też zabliźnił się stygmat korony cierniowej. Bodaj już to sprawiło, że ciało zmarłej stało się przedmiotem kultu, a lud Cascii zaczął ją czcić jako świętą. Co więcej, nie doszło nawet do tradycyjnego pochówku w grobie, gdyż po egzekwiach jej ciało zostało złożone w klauzurowej kaplicy klasztornej dostępnej dla wiernych.

I tak jest do dzisiaj. Nie rozłożone ciało Rity znajduje się w szklanej trumnie w bazylice w Cascii. Choć od pierwszych dni po śmierci Rity rozwinął się spontaniczny kult, jednak proces beatyfikacyjny rozpoczął się dopiero ponad 150 lat po jej śmierci. W 1577 r. arcybiskup Spoleto zdecydował o budowie nowej świątyni ku czci Rity, zwanej przez lud Błogosławioną. W 1595 r. do nowego kościoła wybudowanego obok klasztoru mniszek augustianek, wniesiono drewnianą skrzynię z ciałem Rity, udostępniając je tym samym do publicznego kultu. 22 maja 1628 r. papież Urban VIII wpisał Ritę w poczet błogosławionych Kościoła rzymskokatolickiego. Tenże dzień ustanowiono jako dzień liturgicznego wspomnienia św. Rity.W 1629 r. zamieniono dom rodzinny Rity w kaplicę.

W 1853 r. został rozpoczęty proces kanonizacyjny. Pod uwagę wzięto różne cuda uzdrowień, zbadano również zapach wydzielający się z jej ciała. 24 maja 1900 r. w święto Wniebowstąpienia Pańskiego papież Leon XIII, który wcześniej był biskupem archidiecezji Spoleto-Norcia, dokonał oficjalnego ogłoszenia bł. Rity świętą Kościoła Powszechnego. Przedstawił ją światu jako „Drogocenną Perłę Umbrii”, wzór chrześcijańskiej cnoty i wiernego świadka świętości dla całego ludu Bożego. Odtąd imię tej drobnej kobiety o szczodrym sercu i niezłomnej wierze stało się znane chrześcijanom całego świata, którzy mogli odnaleźć w jej zmaganiach i zwycięstwach, także rzeczywistość i nadzieje swego własnego życia.

Minęło wiele wieków od śmierci św. Rity, a ona dzięki niezliczonym cudom, otrzymywanym za jej wstawiennictwem, nie przestaje fascynować wiernych na całym świecie.   Nie na darmo przysługuje jej tytuł Patronki od Spraw po Ludzku Beznadziejnych. Jej kult ma charakter uniwersalny: jest bardzo znana we Włoszech, swej ojczyźnie, ale także w innych krajach europejskich. W Polsce promotorami jej kultu są augustianie i augustianki, jej rodzina zakonna. Ale nie tylko: coraz częściej o Ricie mówią kapłani i wierni świeccy, którzy zetknęli się z nią we Włoszech. Pielgrzymi z Polski wpisali Cascię w swój włoski szlak.

Każdego 22 dnia miesiąca na zakończenie uroczystości ku czci św. Rity kapłan błogosławi róże, które wierni zabierają ze sobą do domów. W Sanktuarium św. Rity w Cascii jest pielęgnowany piękny zwyczaj uroczystego błogosławienia róż przez biskupa w wigilię święta Rity. Po błogosławieństwie wszyscy mężczyźni z różami w ręku udają się procesyjnie do sarkofagu św. Rity i składają tu kwiaty. Ze strony mężczyzn jest to gest przeproszenia św. Rity za przykrości i krzywdy, wyrządzone kobietom.

Zapewne w Cascii oraz poszczególnych parafiach, w których szerzy się kult św. Rity, ktoś liczy i spisuje wszystkie łaski, wiadomo jednak, że jest ich tak dużo, iż nawet brakuje czasu, by je wszystkie przeczytać. Znane są te bardziej uderzające, które mają charakter można napisać spektakularny. Te przypadki, w których osoba chora na raka, w fazie terminalnej, żyje nadal, lub sytuacje, które wydają się niemożliwe, bez wyjścia, a które kończą się naprawdę dobrze, natychmiastowym uzdrowieniem z choroby czy poczęciem dziecka. Wówczas czyjaś ludzka wdzięczność zwiększa ufność innych i dodaje odwagi o wstawiennictwo u św. Rity.

Jedno jest pewne: św. Rita zawsze odpowiada na czyjąś prośbę. Zawsze każdego wysłuchuje. Kiedy ktoś czuje się niewysłuchany, powinien zadać sobie pytanie, czy to, o co prosi, jest dla niego rzeczywiście dobre. Czy jest dobre dla bliskiej mu osoby. Zapewne i św. Rita nie od razu zrozumiała, że to, co się stało z jej mężem i dziećmi, że umarli w ten sposób, było dobre. Ale powiedziała do Pana: „Wierzę. Przymnóż mi wiary”.

W 2012 r. powstała Fundacja Świętej Rity z Cascii, która pomaga po klęskach powodzi czy pożaru, wspiera także uchodźców politycznych i migrantów na świecie. Mniszki pomagają we Włoszech rodzinom, w których żyją osoby niepełnosprawne. Jest także Międzynarodowa Nagroda Świętej Rity dla kobiet. Laureatkami są kobiety, które potrafiły wyjść zwycięsko z jakiejś próby (Premio Internazionale Santa Rita di Cascia – Donne di Pace (dosł. Międzynarodowa Nagroda Świętej Rity z Casci – Kobiety Pokoju). Zwykle trzy, ale czasem też cztery lub pięć kobiet otrzymuje tę nagrodę w ciągu roku. Dwukrotnie nagrodę otrzymały Polki: piosenkarka Eleni oraz mama księdza Jerzego Popiełuszki, Marianna Popiełuszko.

Skąd współcześnie taki rozwój kultu osoby żyjącej w średniowieczu? Co w niej fascynuje współczesnych Polaków, bo przecież jeszcze do niedawna mało kto znał świętą z Cascii. W polskich kościołach i kaplicach jest już kilkadziesiąt jej relikwii, odbywają się comiesięczne nabożeństwa, notuje się liczne łaski zdrowia czy nawróceń. Dodatkowo zdumiewa fakt, że w kulcie św. Rity chodzi o miłość do osoby Jezusa Ukrzyżowanego, a znając mentalność współczesnego człowieka, daleko mu do akceptacji krzyża i cierpienia.

W czym tkwi sekret „popularności” św. Rity? Tak myślę, że nie bez przyczyny została patronką od spraw trudnych i po ludzku sądząc beznadziejnych, orędowniczką wypraszającą każdemu potrzebne łaski. Każdy mężczyzna, każda kobieta, a nawet niechrześcijanin znajdzie w życiu św. Rity przykłady zachowania, które mógłby naśladować. Tym, co uderza, może być fakt przyjęcia, akceptacji każdego etapu swojego życia. Czyli chodzi o to, by tak jak ona zaakceptować, przyjąć rzeczywistość jako nowe doświadczenie i to niezależnie od tego, czy łączy się z tym radość czy porażka. W każdej sytuacji chodzi o realizację Bożego planu, odkrycie i akceptację drogi, którą Bóg zaplanował dla każdego.

To prawda, że św. Rita stała się siostrą i matką zwłaszcza dla ludzi chorych i cierpiących. Zwłaszcza dwie kategorie ludzi umiłowały sobie św. Ritę: chorzy na różnego rodzaju nowotwory oraz małżeństwa bezdzietne. Chociaż zmieniają się potrzeby, cierpienia i braki trapiące czcicieli Rity, niezmienna pozostaje pewność, że Rita jest kochającą i czułą pośredniczką u Boga.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *