WPIS nr 7-8 2026.

Czesław Ryszka

Tak jak Ziemia Święta została nazwana piąta ewangelią, tak Fatimę określa się jako Ziemię Świętej Maryi. Nikt nie wybiera się do Fatimy wyłącznie jako turysta, na wypoczynek, nie ma tu bowiem górskich szlaków turystycznych, jezior lub innych atrakcji. Tak naprawdę nie ma tu niczego „świeckiego” do zwiedzania. Tu trzeba pozostać wyłącznie pielgrzymem, żyć duchem modlitwy, nie wypuszczać różańca z dłoni. Tylko tak można starać się zgłębić orędzie fatimskie, otworzyć na łaski Niepokalanego Serca, na niepowtarzalną duchowość i pobożność maryjną.

W trzecim objawieniu (13 lipca 1917) Maryja przepowiada wyraźnie: „Jeśli się to uczyni, co wam mówię, wówczas wiele narodów zostanie uratowanych i nastanie czas pokoju (…) na końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje”. Jeśli Kościół przyjął orędzie z Fatimy za własne, stało się to przede wszystkim dlatego, że ono zawiera bardzo konkretne wskazania, aby się nawrócić, żyć Ewangelią oraz aby przyszło zwycięstwo Niepokalanej. Rozważmy w skrócie te wezwania.

Obietnica pokoju przez różaniec

Orędzie fatimskie przynosi obietnicę pokoju, jakiego świat dać nie może. Jest to zarówno obietnica zbawienia wiecznego, nadprzyrodzonej szczęśliwości, jak i szczęścia w doczesności, czyli pokoju na ziemi. Jednak obietnica pokoju oraz triumfu Niepokalanego Serca Maryi brzmią zupełnie nieprawdopodobnie, skoro światowe arsenały z bronią pękają w szwach, a napięcia stają się coraz bardziej niebezpieczne. A poza tym, czy po zapowiedzianym w Fatimie wybuchu rewolucji w Rosji oraz II wojny światowej, po tylu tragicznych doświadczeniach drugiej połowy XX wieku, można oczekiwać, że jakiś apel z nieba przyniesie opamiętanie?

Jednak dzisiaj stawką w konfliktach jest przetrwanie całej ludzkości. Mówiąc na ten temat w czasie wizyty w ONZ, Jan Paweł II stwierdził: „Wyścig zbrojeń nie pozwala na zachowanie trwałego pokoju, zwiększając konkretne niebezpieczeństwo użycia broni dla rozwiązania mogących się pojawić konfliktów. Owo nagromadzenie broni wyczerpuje też poważnie zasoby materialne i ludzkie, niezbędne dla realizacji wielkich i tak naglących pokojowych zadań rozwoju. Akceptacja wyścigu mogłaby także rodzić przekonanie, że porządek zbudowany na broni wystarczy, aby zapewnić pokój wewnętrzny w każdym kraju”. Papieskie słowa wskazują wprost, że sama redukcja zbrojeń nie usunie zagrażającego niebezpieczeństwa samozagłady. Prawdziwy pokój musi być zbudowany na sprawiedliwości, na nietykalności osoby ludzkiej, na uznaniu równości ludzi, to znaczy na szacunku i miłości należnym każdemu człowiekowi dlatego, że jest człowiekiem.

Wynika z tego, że pokój jest innym imieniem zbawienia, czyli nowego życia. O tym mówiła Maryja w Fatimie. Jej objawienie jest wołaniem o pokój Chrystusowy, pokój serca i sumienia, pokój społeczny zawierający w sobie także sprawiedliwość, miłość i prawdę. Jest to wołanie o pokój duszy, pokój, który obejmuje wypełnianie wszelkich słusznych – osobistych i społecznych – potrzeb, tak jak Jezusowe odkupienie obejmuje całego człowieka, obejmuje wyzwolenie od wszelkich duchowych i cielesnych, materialnych i społecznych trudności, od wszelkiego ucisku i zniewolenia.

Orędzie z Fatimy stara się wyrwać nas z myślenia katastroficznego, choć bynajmniej nie minimalizuje powagi sytuacji, w jakiej znalazł się świat. Dramatyczna historia dwóch wojen światowych, tragedia ateistycznej rewolucji rosyjskiej, a także obecne konflikty wojenne powinny nas otworzyć na nadzieję pokoju, przekazaną przez objawiającą się Matkę Bożą. Chodzi o pokój, który zaistnieje, gdy ludzkość wypełni zawarte w obietnicy warunki: „Jeśli uczyni się to, co wam powiedziałam, zostanie uratowane wiele dusz i nastanie pokój”. Co należy czynić?

Odpowiedź Fatimy jest jasna: potrzeba wielkiej modlitwy, a tą modlitwą powinien stać się przede wszystkim różaniec. Jeśli nie wystarczy indywidualna modlitwa, wówczas, podobnie jak to było w czasach wielkich cudów różańcowych (Lepanto, Wiedeń, Filipiny) powinniśmy naszą modlitwę zamanifestować na ulicach, jako naród, i to wspólnie z tymi, którzy nami rządzą! Siostra Łucja pisała: „Jeśli rząd (…) w zjednoczeniu ze wszystkimi biskupami ogłosi czas modlitwy i pokuty, a w dniach nadchodzącego karnawału będą na ulicach odmawiane publicznie modlitwy, dla Portugalii i Europy zostanie wyjednana łaska pokoju”.

Codzienny różaniec ma moc zakończyć każdą wojnę: siostra Łucja zapewnia, że gdyby świat wysłuchał wezwania Matki Bożej w Fatimie, pierwsza wojna światowa zakończyłaby się tego samego dnia! Inaczej mówiąc, siostra Łucja wskazała, że przez różaniec można wyjednać u Boga wszystkie potrzebne łaski. Na znaczenie modlitwy różańcowej wskazują w orędziu fatimskim przede wszystkim słowa Matki Bożej, w których nazwała siebie: „Jestem Matką Bożą Różańcową”. Mając do wyboru mnóstwo tytułów i przywilejów, jakimi została obdarzona, wybrała ten, który określa Jej aktywne pośrednictwo między Bogiem a ludźmi. Maryja nie pragnie, aby Ją czcić, ale włącza się aktywnie w uwielbienie składane Bogu przez ludzi. Sama pragnie stać się żywą modlitwą zanoszoną przed Boży tron. Dlatego zapewne Matka Boża nie tylko poleca odmawiać tę modlitwę, ale także uczy, jak ją odmawiać. Stąd pisząc o istocie, a może raczej o duchu modlitwy różańcowej, siostra Łucja powie: „Mam wrażenie, że różaniec ma największa wartość nie tylko ze względu na słowa o nim wypowiedziane przez Matkę Bożą w Fatimie, ale przez wzgląd na efekty tej modlitwy na przestrzeni historii wieków. Mam takie wrażenie, że Fatimska Pani chciała dać zwykłym, prostym ludziom – którzy może nie wiedzieli, jak się modlić – tę najskuteczniejszą metodę zbliżenia się do Boga”. Co ciekawe, 16 września 1970 r. siostra Łucja pisząc o różańcu w liście do jednej z sióstr ze Zgromadzenia św. Doroty, wyjaśnia: „Odnośnie tego, co siostra kiedyś powiedziała o różańcu muszę stwierdzić, że jest mi przykro, ponieważ modlitwa różańcowa, lub odmówienie jej pięciu dziesiątków, jest – po Najświętszej Eucharystii – przez swoje bogactwo czymś, co w najdoskonalszy sposób łączy nas z Bogiem”.

Potwierdza to znamienny gest papieża Jana Pawła II, który przybywając w 1982 r. do sanktuarium w Fatimie, pierwsze kroki skierował do kaplicy objawień, by na dłoniach Matki Bożej zawiesić złoty różaniec i wyznać zebranym: „Przybyłem na tę fatimską pielgrzymkę tak jak większość z was, umiłowani pielgrzymi, z różańcem w ręku…”.

Wynagradzać cierpieniem i pokutą

W tym samym czasie, kiedy trwały badania Kościoła nad autentycznością objawień fatimskich, papież Pius XI w encyklice Miserentissimus Redemptor (1928) przypomniał, na czym polega istota wynagradzania Bogu za grzechy. Ojciec Święty tłumaczy, że chociaż doskonałość ofiary jaką złożył za nas Jezus Chrystus jest wystarczająca i że jest to ofiara przekraczająca wszelką miarę, to uczeń naśladujący Chrystusa może wejść w doświadczenie zastępczej ofiary wynagradzającej i współdziałać z Nim. Papież nawiązał do słów św. Pawła: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol. 1,24).

Nie jest wykluczone, że papieska encyklika była odpowiedzią tak na orędzie Maryi, jak i na ogromne cierpienie, w jakim znalazło się miliony ludzi. Wybuch rewolucji w Rosji łączył się ze spiętrzeniem się grzechu pod wpływem działań złego ducha. Ta ponura rzeczywistość grzechu wymagała radosnej i dobrowolnej odpowiedzi przez ofiarę, przez dzieło wynagrodzenia Bogu cierpieniem i dobrem. Dlatego od samego początku po objawieniach rozszerzały się fatimskie nabożeństwa wynagradzające. Do tej idei nawiąże później papież Pius XII, mówiąc o wynagrodzeniu składanym za innych ludzi, że „jest to prawdziwie wzruszająca tajemnica, której nigdy nie da się zgłębić w sposób wystarczający, a mianowicie, że zbawienie wielu ludzi zostało uzależnione od modlitw i dobrowolnych praktyk pokutnych członków pełnego tajemnic Ciała Jezusa Chrystusa, które to praktyki wzięli na siebie”.

Przypomnę, że podczas pierwszego objawienia, 13 maja 1917 r., Matka Boża zapytała dzieci: „Czy chcecie oddać się Bogu i znosić wszystkie cierpienia, jakie zechce na was zesłać, w zadośćuczynieniu za grzechy, które Go znieważają?” Odpowiedź dzieci: „Tak, chcemy” jest zarazem całkowitym oddaniem się w ręce Bożej Opatrzności. Dalsze słowa Maryi: „Będziecie musiały wiele cierpieć…”, wskazują na rolę wynagradzającego cierpienia w Bożej ekonomii zbawienia. Cierpieniem można zwyciężyć grzech. Cierpienie jest najwyższym stopniem miłości. Jeśli grzech jest odwróceniem się od Boga, wystąpieniem przeciw Bogu, zamknięciem się na Jego działanie, zranieniem Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa – to wymaga on równie mocnego zadośćuczynienia. Pamiętamy, jak wrażliwe na zło grzechu stały się fatimskie dzieci podczas objawień. Hiacynta miała wielkie pragnienie ucałowania Jezusa na Krzyżu, a kiedy słuchała opowiadań o Męce Pana Jezusa, wzruszała się do łez i mówiła: „Biedny Pan Jezus, ja już nie będę grzeszyła, nie chcę, aby nasz Bóg cierpiał”. Wynagradzające cierpienie – według orędzia fatimskiego – jest tym działaniem, które może powściągnąć moce zła i uratować innych od potępienia.

Na listę żądań Matki Bożej w Fatimie wpisana jest również pokuta, czyli wezwanie do wyrzeczenia i umartwienia. Pokuta jest jakby klamrą, która spina całość fatimskiego objawienia. To wołanie o pokutę i umartwienia pojawia się w wizji nazwanej drugą tajemnicą fatimską. Na samym jej początku ukazuje się Anioł Bożej sprawiedliwości, mający ukarać ludzkość za jej grzechy. Już wzniosła się w górę ręka Anioła, już miecz sypie iskrami mającymi podpalić ziemię… I oto wznosi się w górę inna ręka, ręka Maryi, a bijący od niej blask gasi rozpalone ostrze. Maryja ocala świat przed zasłużoną karą. Wówczas Anioł, nie mogący wymierzyć sprawiedliwości, woła trzykrotnie donośnym głosem: „Pokuta, pokuta, pokuta!” Skoro życie zostało nam darowane, mamy pokutować, wynagradzać, nawrócić się… Tylko to uchroni nas przed karą, na którą zasługujemy.

Na czym polega wyjątkowość pokuty ukazanej w Fatimie? Na te pytanie najlepiej odpowiadają fatimskie dzieci. W 1916 r. Anioł w swoim drugim objawieniu wzywając dzieci do modlitwy, powiedział: „Ofiarujcie bezustannie Najwyższemu modlitwy i umartwienia”. Łucja zapytała: „Jak mamy się umartwiać?” Odpowiedział: „Z wszystkiego, co tylko możecie, zróbcie ofiarę jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi On jest obrażany i dla uproszenia nawrócenia grzeszników”. Wniosek: całe nasze życie i wszystko co w nim istnieje, możemy składać Bogu w ofierze jako wynagrodzenie i błaganie o nawrócenie grzeszników. Punktem szczytowym tej wynagradzającej ofiary jest Ofiara Krzyża, uobecniająca się w każdej Mszy św., w czasie której Jezus Chrystus oddaje Siebie w ofierze, a my uczestnicząc w Mszy św. do tej największej Ofiary dodajemy nasze własne osobiste ofiary – naszego życia codziennego. Jednym słowem, z Fatimy dobiega do nas wezwanie do uświęcania całego naszego życia, każdej, nawet najdrobniejszej czynności, którą wykonujemy, wszystkich powszednich obowiązków, których wypełnienie należy do czyjegoś powołania. Wszystkie jednak ofiary mają wartość jedynie na mocy ofiary, jaką złożył Syn Boży, stając się człowiekiem i będąc całkowicie zjednoczony z Kościołem.

Fatimska pokuta więc, to przyjmowanie na co dzień – w duchu zadośćuczynienia – wszystkich trudów, cierpień, kłopotów, jakie towarzyszą naszemu życiu. Siostra Łucja w jednym z listów jasno wypowiedziała się o potrzebie wprowadzania pokuty do codziennego życia: „Pokuta, o którą Bóg prosi, jest następująca: prowadzić życie sprawiedliwe i zgodne z Bożymi przykazaniami; ze wszystkiego czynić ofiary i składać je Bogu. On pragnie, aby wszystkie dusze w taki sposób zrozumiały pokutę, ponieważ niektórzy ludzie przez pokutę rozumieją tylko ostre umartwianie się, a nie odczuwając siły i potrzeby codziennej, zwyczajnej pokuty, wiodą życie letnie i pozostają w grzechu. Pokuta to składanie ofiary z wypełnianych codziennych obowiązków i zachowywanie Bożych przykazań”.

Zjednoczyć się z Jezusem Eucharystycznym

Biskup Joao Venancio z diecezji Leiria-Fatima, mówiąc o istocie orędzia fatimskiego, wskazał, że „Fatima to wynagradzanie, wynagradzanie, a przede wszystkim Eucharystia i Komunia św. wynagradzająca”. Obok tego wymienił również nawiedzanie Najświętszego Sakramentu, adorację i czuwanie, a przede wszystkim udział w Mszy św. Najwyższą formą wynagradzania jest Najświętsza Eucharystia.

W czasie lipcowego objawienia, po ukazaniu dzieciom przerażającej wizji piekła i przepowiedzeniu wojen, prześladowań Kościoła oraz cierpień papieża, następuje odwołanie się do Komunii św. wynagradzającej. Maryja mówi, że przybędzie ponownie, aby zażądać praktyki nabożeństw Komunii św. wynagradzającej w pierwsze soboty miesiąca. Ta praktyka wysunie się na czoło nabożeństw fatimskich, będzie ona zarazem konsekwentną kontynuacją treści przekazanych przez Anioła.

Najdonioślejszy apel o Komunię św. wynagradzającą przekazała Matka Boża Łucji podczas widzenia w Tuy, w czerwcu 1929 r. Eucharystyczny charakter tego widzenia jest godny szczególnego podkreślenia. Łucja opisując je, podkreśla, że uprosiła u swoich przełożonych, a także spowiednika, zezwolenie na odprawienie godziny świętej każdej nocy z czwartku na piątek od 23.00 do północy. Pewnej nocy modląc się, uklękła na środku kaplicy, aby odmówić Modlitwę Anioła. Ponieważ czuła się zmęczona, wstała i modliła się z podniesionymi do góry rękami. Paliła się tylko wieczna lampka. Nagle w kaplicy zajaśniał blask nadprzyrodzonego światła. Na ołtarzu pokazał się promienisty krzyż sięgający aż do sufitu. W jaśniejszym świetle wyraźnie zobaczyła w wyższej części krzyża oblicze i górną część ciała człowieka. Na wysokości piersi widoczny był świetlisty gołąbek. Do krzyża przybite było ciało drugiego człowieka. Trochę poniżej bioder w powietrzu znajdował się Kielich i wielka Hostia, na którą spadały krople krwi z oblicza Ukrzyżowanego i z rany na piersi. Z Hostii krople spływały do kielicha. Pod prawym ramieniem krzyża stała Najświętsza Maryja Panna. Była to Matka Boska Fatimska ze swym Niepokalanym Sercem w lewej ręce, bez miecza i róż, ale z cierniową koroną i płomieniem. Pod lewym ramieniem Krzyża wielkie litery jakby z czystej wody źródlanej spływały na ołtarz tworząc słowa: ŁASKA I MIŁOSIERDZIE. Jak pisze siostra Łucja: „Zrozumiałam, że została mi przekazana tajemnica Trójcy Przenajświętszej. I otrzymałam natchnienie na temat tej tajemnicy, którego mi jednak nie wolno wyjawić…”.

Widzenie to ma kilka znaczeń. Najważniejsze, to obecność Maryi w tajemnicy Eucharystii. Należałoby napisać, że Maryja, tak jak to było na Golgocie, jest blisko ofiary Krzyża, a więc również blisko Eucharystii, będącej bezkrwawym powtórzeniem ofiary Krzyża. Dlatego jest Ona Matką Eucharystii, jak również Matką Kościoła – co ogłosił ostatni Sobór. W tym objawieniu, Maryja ukazuje się nam jako Matka Kościoła. „W Eucharystii Kościół znajduje się wraz z Maryją jakby u stóp krzyża, zjednoczony z ofiarą i wstawiennictwem Chrystusa” – czytamy w „Katechizmie Kościoła Katolickiego” (1370). Należy tu wskazać na powiązanie uczestniczenia w Eucharystii, także adoracji Najświętszego Sakramentu, z przemianą serca, konieczną dla doskonalenia się i w efekcie osiągnięcia zbawienia. W historii Kościoła powstawały zakony, których jedynym celem była nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu. Jest to zgodne ze słowami Pisma Świętego: „Kto mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (J 14,9). Adoracja jest formą aktywnej miłości Boga. Przez nią następuje wyzwolenie wewnętrznego pokoju. Do ludzkiego wnętrza wraca wtedy porządek łaski, harmonia duszy. Adoracja Najświętszego Sakramentu prowadzi do zjednoczenia z Panem, co wyrażają słowa św. Pawła: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20). W niespokojnych czasach, w jakich żyjemy, pełnych przeciwieństw losu i upadków duchowych, czas spędzony przed Najświętszym Sakramentem ma być jak odnalezienie życiodajnej oazy na pustyni, jak łyk wody dla umierającego z pragnienia. W tym duchu orędzie fatimskie prowadzi nas do uwielbiania Najświętszego Serca Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie we wszystkich tabernakulach świata. Eucharystia wynagradzająca oznacza porzucenie grzechu i obojętności. Bóg jawi się jako Dobry Ojciec przygarniający syna marnotrawnego. Jako Przyjaciel – Chrystus, który pozwala Janowi położyć głowę na swojej piersi w czasie Ostatniej Wieczerzy.

Przez serce Niepokalanej Matki

Matka Boża podczas drugiego objawienia, 13 czerwca 1917 r., powiedziała Łucji: „Pan Jezus pragnie się tobą posłużyć, abym była bardziej znana i kochana. Pragnie ustanowić na świecie kult mojego Niepokalanego Serca. Tym, którzy przyjmą to nabożeństwo obiecuje zbawienie. Te dusze będą przez Boga kochane, jak kwiaty przeze mnie postawione dla ozdoby Jego tronu”. Słowa Maryi nawiązywały do tego, co powiedział do dzieci Anioł: „Serce Jezusa i Maryi, mają wobec was zamiary miłosierdzia…”.

Istotnym elementem uczczenia Niepokalanego Serca Maryi w orędziu fatimskim jest wspomniane nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca. Do objawienia treści tego nabożeństwa doszło podczas czerwcowego objawienia. Matka Najświętsza poleciła dzieciom, aby nauczyły się czytać, by potem mogła im przekazać swoją wolę. Polecenie to, jak i obietnica przyszłego objawienia, odnosiły się do Łucji, która miała na ziemi pozostać „przez jakiś czas”. Maryja powiedziała: „Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałabym ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca”. Zapowiedziane objawienie miało miejsce 10 grudnia 1925 r. w Pontevedra. Siostrze Łucji ukazała się Najświętsza Panna z Dzieciątkiem, położyła jej rękę na ramieniu i pokazała cierniami otoczone serce, które trzymała w drugiej ręce. Dzieciątko powiedziało: „Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał”. Potem powiedziała Najświętsza Panna: „Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewdzięczność stale ranią. Przynajmniej ty staraj się nieść mi radość i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinie śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia do tych wszystkich, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię św., odmówią jeden różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastu tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia”.

To coś niezwykłego, skoro forma i treść wraz z obietnicą za wierność temu nabożeństwu zostały ściśle określone przez samą Matkę Bożą. Odpowiadając siostrze Łucji na jej wątpliwości i pytania, Maryja zapewniła ją, że to nabożeństwo zaprowadzi ją do Boga. Na pytanie, dlaczego akurat pięć sobót, odpowiedział siostrze Łucji Jezus, tłumacząc, że chodzi o pięć rodzajów zniewag, którymi obraża się Niepokalane Serce Maryi. Są to: zniewagi przeciw Niepokalanemu Poczęciu, przeciw Dziewictwu Maryi, przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu, zniewagi, którymi usiłuje się wpoić w serca dzieci obojętność i wzgardę, a nawet nienawiść wobec Nieskalanej Matki, oraz zniewagi i bluźnierstwa, które znieważają Maryję w Jej świętych wizerunkach. Jednym słowem, nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca ma charakter wynagradzający i stanowi jedną z podstawowych form kultu Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny.

Natomiast 13 lipca Maryja powiedziała do dzieci: „Umartwiajcie się za grzeszników i powtarzajcie ciągle, a szczególnie w chwili, kiedy dokonujecie ofiary: Jezu to z miłości do Ciebie, za nawrócenie grzeszników i dla zadośćuczynienia za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi”. Należy więc mówić o ścisłym powiązaniu kultu Serca Jezusa i Maryi. Obydwa te nabożeństwa są, według orędzia fatimskiego, nierozdzielne. Świadczy o tym również modlitwa do Trójcy Świętej, jakiej nauczył dzieci Anioł: „Trójco Przenajświętsza Ojcze, Synu i Duchu Święty (…) i przez zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi, proszę cię o nawrócenie biednych grzeszników”.

Podsumowując, do istoty orędzia fatimskiego należy wezwanie do miłości i wynagradzania Sercu Maryi i równocześnie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Hiacynta mawiała wiele razy, że Niepokalane Serce Maryi jest drogą do nieba. To, co teologowie zgłębiają latami, fatimskie dzieci pojęły od razu. Chodzi o prawdę, że najprostsza droga do Boga wiedzie przez Serce Chrystusowej Matki. Nie ma w tym nic dziwnego, wszak podczas objawień fatimskich dzieci doświadczalnie, zmysłowo przeżyły cierpienia Jezusa i Maryi, spowodowane ludzkimi grzechami. Swego rodzaju uzupełnieniem tych przeżyć były słowa Jezusa, jakie usłyszała Łucja podczas wizji w Pontevedra 10 grudnia 1925 r.: „Staraj się współczuć z Sercem twojej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie ranią Je wciąż na nowo, a nie ma nikogo, kto by wyciągnął te ciernie przez akt wynagrodzenia”. Również podczas tego widzenia Łucja usłyszała od Maryi słowa: „Spójrz, córko moja, na to Serce otoczone cierniami, którymi ranią mnie co chwilę bluźnierstwa i niewdzięczność ludzka. Ty przynajmniej staraj się nieść mi radość”.

Trudna to do pojęcia tajemnica cierpienia Serc Jezusa i Maryi, trwająca aż do skończenia świata. Jest to jednak przede wszystkim tajemnica umożliwiająca wypraszanie Bożego miłosierdzia dla grzeszników, a także źródło mocy pozwalającej zło dobrem zwyciężać. Jezus wysłużył ludziom na krzyżu przebaczenie i miłosierdzie Ojca. Maryja stała pod krzyżem, stąd Jej Niepokalane Serce jest tronem, z którego rozdawane są wszelkie łaski i uczynki miłosierdzia. To przecież św. Albert Wielki nauczał, że „po Bogu Ona jest zasadą wszelkiej łaski”, „Maryja odsuwa Boży gniew! Nikt nie będzie potępiony, kto choć raz pomodli się do Maryi!”. Komentując te słowa, kard. Hans Urs von Balthasar powiedział: „Złożył Bóg wszechmoc w ręce swej Matki, aby robiła z niej użytek zgodnie z łagodnością swego serca”.

Należy przypomnieć, że Kościół obchodzi święto Niepokalanego Serca Maryi w sobotę po piątkowej uroczystości Najświętszego Serca Jezusowego. Stało się tak dopiero od 1969 r. Wcześniej, a właściwie od 1944 r. obchodzono to święto 22 sierpnia. Jeszcze wcześniej nie było takiego święta, choć istniał kult Serca Maryi pod różnymi nazwami, np. w XVII w. św. Jan Eudes rozpoczął starania o zatwierdzenie święta Przeczystego Serca Najświętszej Maryi Panny. Dopiero paryskie objawienia Cudownego Medalika z 1830 r. zwróciły uwagę na Niepokalane Serce. Jednak dla rozwoju czci Niepokalanego Serca Maryi najbardziej przyczyniły się objawienia w Fatimie w 1917 r., w których Matka Najświętsza potwierdziła niezwykłą rolę Jej Niepokalanego Serca w planach Bożych. Po zamachu na Jana Pawła II kard. Ratzinger powiedział, że Niepokalane Serce „jest silniejsze od karabinów i broni wszelkiego rodzaju”. A Siostra Łucja dodaje: „Jej Serce jest pewnym, bezpiecznym schronieniem. Cześć oddawana Niepokalanemu Sercu Maryi jest środkiem zbawienia na trudne czasy Kościoła i świata”.

Czyli podobnie jak można ofiarować się Sercu Jezusa, do istoty orędzia fatimskiego należy ofiarowanie się, zawierzenie Niepokalanemu Sercu Maryi. Matka Boża wyraźnie prosiła: „Poświęćcie Rosję memu Niepokalanemu Sercu! Ten akt otworzy nad nieprzyjaciółmi Kościoła upusty Bożych łask, które uruchomią lawinę świętych mocy, które wyrzucą historię z wyznaczonych przez ludzi torów”. Tak się stało. Akt zawierzenia Rosji i świata Niepokalanemu Sercu Maryi z 25 marca 1984 r., dokonany przez Jana Pawła II w łączności z biskupami całego świata, o który prosiła Matka Boża w Fatimie, przyniósł cudowny owoc w postaci upadku komunizmu. Podobnie nasze codzienne akty poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi, różne zawierzenia siebie, swojej rodziny, a także wrogów Kościoła mogą zdziałać podobne cuda.

Budowniczy i kustosz zakopiańskich Krzeptówek ks. Mirosław Drozdek w książce „Z polskiej Fatimy” zauważa, że taki akt nie jest rzeczą łatwą. Aby go dokonać, należy stać się jak dziecko, ponieważ zawierzenie Maryi jest aktem dziecięcego, ufnego serca. Akt zawierzenia musi być wypowiedziany w duchu dziecięcej ufności, ponadto trzeba go ponawiać codziennie, a nawet częściej. Mówił wprost: „Jeżeli nie ma we mnie dziecka, nie będę umiał dokonać poświęcenia siebie. A bez oddania się Maryi, nie można Jej oddać nikogo i niczego. Czasem o tym zapominamy i mnożymy modlitwy, które nie docierają do Boga, ponieważ nie opuszczają naszych serc. Oddanie sterów życia w Jej ręce, to pozwolenie Jej, by Ona sama prowadziła mnie przez życie. To posiadanie pewności, że cokolwiek staje na mojej drodze – także to, co najtrudniejsze – jest zawsze łaską, zawsze darem Jej Niepokalanego Serca, bym trwał w zjednoczeniu z Bogiem, bym podążał prostą drogą ku Niebu”.

Należy przy tym pamiętać, czym jest serce. Człowiekowi najbardziej potrzeba serca. Bóg daje nam Najświętsze Serce Matki: Niepokalane, oddane Bogu, Ofiarne, Jednoczące. To Serce uratuje ludzkość wszędzie tam, gdzie Duch Serca Bożego zapanuje w życiu codziennym i słabe, chore serca ludzkie przemieni na niepokalane, ofiarne, rodzinne, Boże. Konkretnie, Niepokalane Serce Maryi jest upomnieniem i przestrogą dla ludzkości przed popadaniem w ohydne brudy i nieład w życiu jednostek i wspólnoty. Przeczyste Serce Maryi niepokoi sumienia tych osób i małżeństw, które żyją nieetycznie, wyrzuca rozdarcie i niezgodę, wygodnictwo i szukanie tylko przyjemności życia, piętnuje szaleństwo katolików, którzy gonią za wartościami zwodniczymi, a wyrzucili Boga z życia codziennego. Stąd w Niepokalanym Sercu Maryi Bóg daje nam najcudniejszy przykład i wzór dla udoskonalenia serca ludzkiego. Niepokalane Serce Maryi jest wzorem niezależności od stworzeń i całkowitego związania z Bogiem. Odwrócenie ducha od Boga, a skierowanie do stworzeń, to nieporządek, to spętanie wolności ducha, to nonsens, grzech. A każdy grzech zaśmieca duszę. Tylko serce wolne od nieuporządkowanych przywiązań zdolne jest wstąpić na wyżyny życia Bożego.

Uświęcać rodzinę

Ostatnim atakiem szatana – ostrzegała siostra Łucja – będzie atak na rodzinę. W październikowym objawieniu dzieci ujrzały Świętą Rodzinę. Kiedy Madonna zniknęła za firmamentem, dzieci zobaczyły obok słońca św. Józefa z Dzieciątkiem i Matkę Bożą ubraną na biało, w błękitnym płaszczu. Św. Józef i Dzieciątko błogosławili świat, wykonując dłonią znak krzyża. W chwilę potem, kiedy ta wizja zniknęła, dzieci ujrzały Pana Jezusa i Matkę Bożą, która zdawała się być Matką Bożą Bolesną. Pan Jezus pobłogosławił świat w ten sam sposób, jak przed chwilą św. Józef. Gdy ta wizja zniknęła, dzieci ujrzały ponownie Matkę Bożą, ale wyglądającą tym razem jak Matka Boża z Góry Karmel.

Co miały oznaczać te obrazy, jak je należy interpretować? Wydaje się, że w wizji przedstawiającej Świętą Rodzinę może chodzić tylko o jedno: o zwrócenie uwagi na świętość rodzin. Bardzo charakterystyczne jest ukazanie się zaraz po obrazie Świętej Rodziny postaci Matki Bożej Bolesnej. Może to być rozumiane jako znak zatroskania Maryi życiem współczesnych rodzin, które bardzo często znajdują się w sytuacji rozpadu i kryzysu. „Przetrwają tylko te rodziny katolickie, które są świadome znaczenia męczeństwa i cierpienia. Wejdą one z właściwą postawą w trzecie tysiąclecie. Natomiast rodziny pozbawione tego zrozumienia utracą prawdziwą wiarę – a zatem zginą. Tylko rodziny żyjące Ewangelią i silne duchowo, przetrwają i staną się zasiewem…”. Są to słowa założyciela i dyrektora Fatimskiego Apostolatu Rodzin w Stanach Zjednoczonych – ks. Roberta Foxa – wypowiedziane na Kongresie Rodzin Fatimskich, który odbył się w Zakopanem w sierpniu 1995 r.

O. Robert Fox, autor wielu książek o fatimskiej tematyce, wydawca magazynu „Posłaniec Niepokalanego Serca Maryi” oraz twórca i kustosz sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w samym centrum Stanów Zjednoczonych w South Dakocie w Aleksandrii, w książce „Fatima dzisiaj” pisze, że koncentrując się w orędziu fatimskim na „błędach Rosji”, wielu zapomniało o upadku i spustoszeniu naszych rodzin. Jak twierdzi, modliliśmy się o nawrócenie Rosji, podczas gdy Amerykanie zatracali swoje dusze. „Szokowało nas wszystko, co w Rosji uderzało w ludzką godność i w życie rodzinne – gdy tymczasem w Ameryce i innych krajach wolnego świata rodzina także była mocno narażona na kryzys i rozpad. Ubolewaliśmy nad materializmem ateistycznym – fałszywą filozofią królestwa szatana – a jednocześnie u siebie nie widzieliśmy ciągle wzrastającego materializmu i ducha ateizmu, który coraz bardziej przenikał nasze społeczeństwo, osłabiając jego wiarę i ogarniając sobą coraz więcej milionów ludzi (…). Sztuczna kontrola narodzin doprowadziła do aborcji: a to z kolei doprowadziło do zwiększonej liczby rozwodów i wolnego seksu. Samotne matki nie są jak dawniej piętnowane i powszechnie zostało uznane, że aby mieć dziecko, nie ma potrzeby zawierania związku małżeńskiego. To wszystko, łącznie z cywilizacją śmierci, wynikającą z zaakceptowania aborcji prowadzi, jak łatwo można zauważyć, do zagłady cywilizacji. Od wieków wiedziano, że przetrwanie cywilizacji miłości i życia jest uzależnione od odpowiedzi, jaką dadzą katolicy na współczesne zagrożenia. Przetrwać może tylko cywilizacja miłości”.

Serce Maryi jednoczy wszystkich, daje podstawy mocnego powiązania wspólnoty. Serce Matki Najświętszej zjednoczone najgłębiej z Sercem Bożym zespala wszystko, co niechętne, co rozdzielone. Jeżeli gdzieś w małżeństwie lub w rodzinie choćby jedna osoba ofiaruje się Sercu Maryi i wprowadzi w życie ducha tego ofiarowania, wkrótce zajdą tam nadzwyczajne zmiany. Serce Niepokalane, Duch Boży w Nim żyjący, jednoczy skutecznie, mocno i trwale. Czyli ofiarować się Niepokalanemu Sercu Maryi znaczy przybliżyć się za pośrednictwem Matki do samego Syna, źródła życia, które wytrysło na Golgocie – tak właśnie wyraził to Jan Paweł II w homilii 13 maja 1982 r. w Fatimie.

Trzeba również pamiętać o możliwości poświęcenia całego kraju, np. Polski, Niepokalanemu Sercu Maryi, w tym przypadku można mówić o pewnego rodzaju przymierzu między Narodem a Maryją. Trudno tu mówić o ścisłym, prawniczym przymierzu. Opiera się on na głębokiej wierze w potęgę i dobroć Maryi. Możemy być pewni, że Maryja ze Swej strony chętnie zobowiązuje opiekować się nami, prowadzić bezpiecznie drogą naszego posłannictwa, wychować nas tak głęboko, byśmy byli zdolni do zrozumienia myśli Bożej i wiernego jej wypełnienia – jako doskonałe narzędzie w ręku Boga.

Naród Polski, na apel papieża Piusa XII, dzięki inicjatywie kard. Augusta Hlonda, oddał się w 1946 r. pod opiekę Maryi, pragnąc być wierny woli Chrystusa, z którą pokrywa się zawsze Jej wola. Mówi się, że to zawierzenie przeprowadziło suchą nogą Kościół przez morze czerwone komunizmu. Później były akty zawierzenia Prymasa Wyszyńskiego, potwierdzające fakt, że im wierniej jako naród spełnialiśmy wolę Bożą, tym lepiej mógł nas Chrystus użyć do wykonania swoich miłosiernych planów odrodzenia ojczyzny, Europy i świata. Można było wówczas mówić o przyjaźni Polski z Chrystusem – przez Maryję. Kilka miast w Polsce zawierzyło się Niepokalanemu Sercu Maryi, także uczyniło to kilka diecezji, czas pomyśleć o nowym zawierzeniu Polski w 80.rocznicę tego aktu, dokonanego przez prymasa Augusta Hlonda 8 września 1946 r. na Jasnej Górze.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *